Od herezji do truizmu

„[Prawdzie] przeznaczony jest tylko krótki triumf między dwoma długimi okresami, w których potępiona zostaje jako paradoks i zlekceważona jako prawda trywialna. Pierwszy los spotyka też zazwyczaj jej odkrywcę…” – napisał w sierpniu 1818 roku Arthur Schopenhauer [Świat jako wola i przedstawienie, Przedmowa do I wydania, przeł. J. Garewicz, PWN Warszawa 2009, s. 11]. Myśl ta funkcjonuje w różnych przeróbkach i wariantach, często gęsto błędnie przypisywanych także Schopenhauerowi. Podobne zdanie wypowiedział też T.H. Huxley, „buldog Darwina”, w roku 1880: „Nowe prawdy zazwyczaj zaczynają jako herezje, a kończą jako przesądy”.
Schopenhauer w roku 1818 miał nadzieję, że publikacja książki zapoczątkuje nowy sposób myślenia w filozofii, spotkał go jednak zawód – prawie nikt nie zwrócił uwagi na jego poglądy. Także jego wykłady w Berlinie nie przyciągnęły studentów, modny był wtedy Hegel. Z czasem pogodził się z brakiem sukcesu i popadł w mizantropię, dzięki której sformułował zresztą wiele celnych i dowcipnych obserwacji dotyczących zachowań społecznych homo sapiens. Zrobił w ten sposób dla naszego gatunku niemal tyle, ile Jane Goodall dla szympansów. Z czasem stał się sławny, ale raczej dzięki artystom i pisarzom niż filozofom akademickim.
Bez wątpienia zarówno Schopenhauer, jak i Huxley, mieli w pamięci historyczne perypetie kopernikanizmu. W wieku XIX ruch Ziemi był już dawno truizmem, do którego wszyscy się przyzwyczaili. Pamiętano też o wrogiej reakcji Kościoła i o tym, że to Kopernik miał ostatecznie rację. Był to modelowy przykład naukowej prawdy pokonującej drogę od herezji do truizmu.
Teoria Kopernika zaczynała rzeczywiście jako paradoks z lekka trącący herezją. I dość długo pozostawała na tyle mało znana, że nie rodziło to konfliktów. Przez pół wieku po śmierci fromborskiego kanonika niemal nikt nie brał serio idei ruchu Ziemi. Szanowano jego techniki matematyczne: Kopernik starał się w istocie poprawić Ptolemeusza, sprowadzając wszystkie ruchy do jednostajnych kołowych. Modele geometryczne stały się przez to bardziej zawikłane, ale „czystsze” teoretycznie – ruchy jednostajne bardziej pasowały do machiny stworzonej przez boskiego Zegarmistrza. Nawet ruch drgający prostoliniowy sprowadził Kopernik do toczenia się koła wewnątrz drugiego koła. Jest to tzw. para Tusiego – znana astronomom arabskim, którzy przed nim próbowali tej drogi.

200px-Tusi-coupleŹródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Tusi-couple

Całe to podejście prowadziło w ślepą uliczkę; z dzieła Kopernika pozostać miała jedynie ogólna idea ruchu Ziemi, jego książka była zawikłana nie w tych miejscach, gdzie trzeba. Problem ruchu planet i ruchów na Ziemi musiał zostać przemyślany na nowo, co zrobili Johannes Kepler i Galileo Galilei. Obaj, broniąc kopernikanizmu, głosili sporo prawd wyglądających na paradoksalne. Jak wiemy, dla Galileusza skończyło się to niewesoło, choć nie było w tym żadnego historycznego fatalizmu – gdyby ówczesny papież wykazał nieco więcej zdrowego rozsądku, nie doszłoby do tej gorszącej sytuacji. Władza absolutna rzadko wszakże sprzyja autorefleksji. Kościół katolicki zatracił poczucie stosowności i został ukarany w sposób niezmiernie dotkliwy, utarło się bowiem raz na zawsze przekonanie, że jest wrogiem prawdy naukowej i żadne wypowiedzi, apele ani deklaracje raczej tego łatwo nie zmienią. Obecny stosunek Kościoła do zapłodnienia in vitro też się chyba nie przyczyni do poprawy owego nadszarpniętego wizerunku.

Arthur Schopenhauer miał też rację, że chwila świetności nowej prawdy jest stosunkowo krótka. Dwadzieścia lat po skazaniu Galileusza, około połowy XVII wieku, tylko zapyziali konserwatyści oraz katolicy nie wierzyli jeszcze w ruch Ziemi. Gdy w 1687 roku Isaac Newton ogłosił swoje Matematyczne zasady filozofii przyrody, potraktowano to jako zamknięcie sprawy heliocentryzmu. Praca Newtona została przedstawiona w londyńskim Towarzystwie Królewskim jako „matematyczny dowód hipotezy Kopernika w postaci zaproponowanej przez Keplera” [J. Kierul, Newton, PIW, Warszawa 2010, s. 278]. Problem ruchu planet został rozwiązany. Kopernikanizm stał się truizmem, zainteresowanie uczonych przesunęło się w stronę całkiem innych zagadnień.

W kwestii precyzyjnych cytatów z Schopenhauera i Huxleya korzystałem z ciekawej pracy J.O. Shallitta, Science, Pseudoscience, and The Three Stages of Truthhttps://cs.uwaterloo.ca/~shallit/Papers/stages.pdf

Advertisements

Jedna myśl nt. „Od herezji do truizmu

  1. Kościół Katolicki ma szczęście, nie potrafię teraz podać źródła tej informacji, ale czytałem gdzieś, że o mały włos nie uznano geocentryzmu jako dogmat. Prawdopodobnie było to w: Ślepi obserwatorzy nieba. Rocky Kolb, Prószyński i S-ka, 2006

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s