Wstęp do sprawy Galileusza

Sprawa Galileusza była tyleż heroiczną, co bezskuteczną próbą zatrzymania czasu i naukowego postępu przez Kościół rzymski. Od czasu skazania Galileusza pojawił się wzór działania, powtarzający się aż do dziś: „nauki” Kościoła, interpretowane przez słabo zorientowanych w nauce teologów, utrzymywane jedynie siłą stojącej za nimi instytucji, wycofywały się stopniowo i chyłkiem z co bardziej oczywistych głupstw głoszonych jako prawdy objawione. Co nie znaczy, że działo się to szybko. Jak zauważył kiedyś Albert Camus: „Książki Kopernika i Galileusza były na indeksie do 1822 roku. Trzy wieki uporu to już kokieteria” (przeł. J. Guze).

Odkrycia dokonywane w XVII wieku w astronomii i fizyce prowadziły do obrazu świata coraz bardziej oddalonego od potocznych wyobrażeń, a więc także i od zdroworozsądkowej u swego korzenia filozofii Arystotelesa oraz od literalnego rozumienia tekstu Pisma Świętego. Teoria Kopernika była jednym z pierwszych przykładów, gdy nauka głosiła tezę sprzeczną z naszym bezpośrednim doświadczeniem. Zamęt poznawczy jeszcze bardziej pogłębiły teleskopowe odkrycia Galileusza na niebie. Już sam fakt, że istnieją obiekty niepostrzegalne gołym okiem, stanowił duży wstrząs dla współczesnych. Sam uczony pod wpływem tych odkryć zaczął coraz śmielej głosić kopernikanizm, uznając, że potrafi nie tylko udowodnić fałszywość fizyki arystotelesowskiej, ale także wykazać naukowo ruch Ziemi.

Galileusz zajął się teologią z konieczności, ponieważ został zadenuncjowany jako heretyk i stał się celem niewybrednych ataków ze strony dominikanów z Florencji. Najważniejszy z jego tekstów teologicznych, List do Wielkiej Księżny Krystyny (1615), pochodzi z okresu, gdy uczony wciąż jeszcze miał nadzieję, że Kościół katolicki nie opowie się oficjalnie przeciwko nauce kopernikańskiej. Wymagało to jednak odstąpienia od dosłownej interpretacji niektórych fragmentów Pisma Świętego. Galileusz przedstawił własną propozycję hermeneutyki Biblii, zwracając uwagę na fakt, że adresowana jest ona także do ludzi nieuczonych i posługuje się w tym celu językiem potocznym, nie można więc oczekiwać od tekstu Pisma objaśnień zjawisk przyrodniczych. Co więcej, przywołując tradycję dwóch ksiąg: księgi objawionej i księgi przyrody, stara się wykazać, że w razie pozornego konfliktu obu tych źródeł poznania, gdyby jakaś dobrze udowodniona prawda nauk przyrodniczych stała w sprzeczności z naszym zrozumieniem Pisma, należałoby zastanowić się nad zmianą interpretacji tekstu świętego. Podkreślić należy, że przynajmniej w ogólnych zarysach taki punkt widzenia nie był jakoś szczególnie oryginalny w XVII wieku. Przed Galileuszem zbliżone podejście hermeneutyczne głosił Johannes Kepler, później w podobnym duchu wypowiadali się niemal wszyscy przedstawiciele nowej nauki, nawet tacy fundamentaliści biblijni jak Isaac Newton. Jako przykład nowej interpretacji Biblii podaje Galileusz cud z Księgi Jozuego, gdy wedle tekstu Pisma Św. (Joz, 10, 13) słońce zatrzymało się na pewien czas. Otóż cud ten – zdaniem Galileusza – można zrozumieć naukowo, gdy przyjmiemy, że Słońce (znajdujące się pośrodku układu planetarnego) przestało obracać się wokół osi, co z kolei sprawiło, że także planety stanęły i cały kosmiczny zegar znieruchomiał, po czym znowu ruszył. Jak się wydaje, Galileusz zaczerpnął tu wiele ze wstępu do Astronomia nova (1609) Keplera, gdzie zaproponowany został taki właśnie mechanizm omawianego cudu (cudowne było zatrzymanie i ponowne uruchomienie Słońca, pozostałe zjawiska przebiegały w sposób naturalny).

Kościół katolicki wyjątkowo niechętnie patrzył na próby indywidualnej interpretacji Pisma, zwłaszcza podejmowane przez ludzi świeckich, nawet tak wybitnych jak Galileusz. Toteż różne zabiegi Galileusza, w tym jego kampania informacyjno-propagandowa prowadzona w Rzymie wśród najwyższego duchowieństwa, nie odniosły skutku. W roku 1616 nieruchomość Słońca uznano za sprzeczną z tekstem Pisma Św., a ruch Ziemi – za co najmniej błąd w wierze. Sam Galileusz został napomniany, by nie głosił poglądów kopernikańskich, choć dokładny sens tego napomnienia pozostaje wciąż niejasny – zachowały się na ten temat dwa nieco różne w treści dokumenty. Galileusz zrozumiał, że musi zamilknąć, choć poglądów kopernikańskich nie zmienił. Na razie uczonego nie spotkało nic złego. Do jego patronów w tym okresie należał m. in. kardynał Maffeo Barberini, który w 1620 r. napisał nawet na jego cześć wiersz pod tytułem Adulatio perniciosa („Zgubna pochwała”). Jak bardzo proroczy okazał się tytuł owego wiersza, miał się Galileusz przekonać, gdy Barberini został papieżem, przybierając imię Urbana VIII. Papież uważał się za intelektualistę i uczony uznał, że nadszedł sprzyjający czas na otwarte opowiedzenie się za ruchem Ziemi, ogłaszając w 1632 r. Dialog o dwu najważniejszych układach świata Ptolemeuszowym i Kopernikowym. Książka miała wprawdzie wszelkie możliwe zezwolenia władz kościelnych, lecz nie przypadła do gustu papieżowi. Rozpętała się burza, zakończona skazaniem Galileusza na dożywotni areszt domowy i całkowity zakaz publikacji. Musiał też publicznie podczas upokarzającej ceremonii wyrzec się swych poglądów.

Obraz z XIX wieku przedstawiający wyrzeczenie się poglądów przez Galileusza (Joseph-Nicolas Robert-Fleury). W rzeczywistości uczony wystąpił w worku pokutnym i musiał klęczeć, odczytując poniższy tekst:

Ja, Galileo, syn Vincenza Galilei z Florencji, w wieku lat moich 70, osobiście stanąwszy przed sądem, na klęczkach w obliczu waszym, najdostojniejsi i najwielebniejsi panowie kardynałowie, generalni inkwizytorzy w całej powszechności chrześcijańskiej przeciwko występkowi herezji, mając przed oczami moimi najświętszą Ewangelię, której dotykam własnymi rękami, przysięgam, że zawsze wierzyłem, obecnie wierzę i z pomocą bożą w przyszłości wierzyć będę w to wszystko, co utrzymuje, głosi i czego naucza św. Kościół katolicki i apostolski. Ponieważ jednak po tym, gdy to Święte Oficjum upomniało mnie i nakazało z mocą prawną, bym całkowicie porzucił fałszywe mniemanie, że Słońce jest środkiem świata i nie porusza się, a Ziemia nie jest środkiem świata i się porusza, i abym nie utrzymywał, nie bronił ani nie nauczał tej fałszywej doktryny, i po tym, gdy mi podano do wiadomości, że doktryna ta jest sprzeczna z Pismem Świętym, napisałem i ogłosiłem drukiem książkę, w której omawiam tę potępioną już doktrynę i na jej poparcie przytaczam bardzo przekonujące argumenty, nie dając żadnego rozwiązania – przeto uznany zostałem za mocno podejrzanego o herezję, a mianowicie, iż utrzymywałem i wierzyłem, że Słońce, nieruchome, jest środkiem świata (*), a Ziemia nie jest tym środkiem i się porusza.
Pragnę tedy z umysłów Waszych Eminencji i każdego prawego chrześcijanina usunąć to mocne podejrzenie, jakie słusznie wzbudziłem. (…) Przysięgam, że w przyszłości nigdy już nie będę głosił ani twierdził, słowem bądź pismem, niczego, co skłoniłoby do takiego podejrzenia. Jeślibym zaś poznał jakiegoś heretyka lub podejrzanego o herezję, doniosę o tym Świętemu Oficjum (…) Ja, Galileo Galilei, wyrzekam się, przysięgam, obiecuję i przyjmuję wszystko to, co wyżej przeczytałem, i na przypieczętowanie tego własnoręcznie podpisuję niniejszy dokument, który odczytałem słowo po słowie w Rzymie, w klasztorze Santa Maria sopra Minerva, dzisiaj, w dniu 22 czerwca 1633 roku.
Ja, Galileo Galilei, wyrzekłem się, jak wyżej, i własnoręcznie podpisuję.

Sprawa Galileusza jest oczywiście w jakiejś mierze konfliktem intelektualnym, starciem idei. Rozstrzygała się kwestia nowego podejścia do interpretacji Pisma Św. Kościół instytucjonalny nie miał jednak cienia wątpliwości, że filozofia nadal powinna być służką tradycyjnie rozumianej teologii. Galileusz i jego zwolennicy (często także duchowni) nie zostali wysłuchani – linia podziału biegła tu zresztą nie tyle między Kościołem a nauką, co raczej między zwolennikami nowych idei a ich przeciwnikami. Ostateczne decyzje zarówno w roku 1616, jak i w roku 1633 zapadły bez głębszego rozważenia tez Galileusza. W tym drugim przypadku sprawdzano tylko, czy można znaleźć w książce podstawy do oskarżenia jej autora. Bardzo możliwe, że jakąś rolę odegrał tu gniew Urbana VIII, który poczuł się urażony widząc własne słowa włożone w usta Simplicia – niezbyt rozgarniętego uczestnika Galileuszowego Dialogu. Cała sprawa Galileusza stała się głośnym przykładem użycia (czy też nadużycia) władzy doczesnej Kościoła katolickiego do cenzurowania treści teorii naukowej. Nie ma w tym kontekście znaczenia, czy Galileusz miał mocne dowody naukowe przemawiające za ruchem Ziemi – bardzo rzadko uczony może przedstawić takie dowody już w chwili publikacji swej teorii.

Przemiana światopoglądowa związana z rewolucją naukową była już wówczas w toku i żadne zakazy nie mogły tego odwrócić. Jednak tak ostry konflikt nie był nieuchronny. W tym konkretnym przypadku rolę odegrały zapewne cechy osobiste uczonego, który miał temperament zjadliwego polemisty, a także szersze uwarunkowania, jak osłabiona pozycja polityczna papieża i potrydencka mentalność oblężonej twierdzy.

Nie wszędzie dopasowanie prawd naukowych i prawd religijnych dokonywało się w sposób administracyjny, jak w Rzymie. W krajach protestanckich nie było żadnego odpowiednika sprawy Galileusza. W roku 1638 John Wilkins opublikował w Londynie książkę The Discovery of A World in the Moone, w której głosił kopernikanizm zbliżony do poglądów Galileusza. Wilkinsa nie tylko nie spotkały z powodu książki żadne represje, ale pod koniec życia został biskupem Kościoła anglikańskiego i jednym z założycieli Towarzystwa Królewskiego.

Konsekwencje sprawy Galileusza dla dalszego rozwoju nauki były stosunkowo niewielkie, m. in. dlatego, że niebawem znaczenie zyskały kraje północne, przede wszystkim Francja, Holandia i Anglia, gdzie cenzura kościelna miała wpływ niewielki albo żaden. Kartezjusz wolał jednak na wszelki wypadek mieszkać w Holandii i wstrzymał się z ogłoszeniem gotowego w roku 1633 Świata albo traktatu o świetle. Kartezjusz, podobnie jak Galileusz, był szczerym katolikiem i z wielu powodów nie chciał konfliktu ze swym kościołem.

Wstyd Kościoła pozostał do dziś. Jeszcze pod koniec XX wieku, kiedy podjęto na wniosek Jana Pawła II badania nad sprawą Galileusza, strona kościelna starała się zrzucić z siebie winę, przyznając jedynie, że uczony „wiele wycierpiał
(…) ze strony ludzi i instytucji Kościoła”, dodając zarazem jednym tchem, że to Galileusz błędnie rozumiał metodę naukową.

(*) Nb. Galileusz nie uważał, że Słońce jest środkiem świata, w ogóle nie wierzył, aby istniał jakiś środek świata, ale z pozycji klęcznej trudno było zaczynać na ten temat dyskusję.

Dialog o dwu najważniejszych układach świata: ptolemeuszowym i kopernikowym – Galileo Galilei (1/2)

Dialog o dwu najważniejszych układach świata: ptolemeuszowym i kopernikowym – Galileo Galilei (2/2)

Reklamy

8 komentarzy do “Wstęp do sprawy Galileusza

  1. „dodając zarazem jednym tchem, że to Galileusz błędnie rozumiał metodę naukową.”

    No cóż, zdarzało mu się ignorować dane które nie pasowały do teorii, jak w przypadku jego teorii przypływów którą zaprezentował w „Dialog o dwóch najważniejszych systemach świata”, mimo że już wtedy wiedział, że przypływy na Atlantyku nie odbywały się co 12 godzin.
    Czy gdy w tej samej książce pisał o tym, że obserwacja podwójnej gwiazdy mogłaby ukazać roczną paralaksę, mimo że już wcześniej dokonał takich obserwacji i nie ukazały one paralaksy, o czym nie wspomniał.

    Polubienie

    • Ale to nie ma nic do metody naukowej: uczonych, którzy wybiórczo traktowali fakty był legion. Czasem mieli rację, czasm nie. Dialog jest wielkim dziełem. Kościół nie podjął dyskusji z tezami naukowymi, skazał go za tezy źle zrozumiane przez dyletantów z inkwizycji i Kurii Rzymskiej. „Metodę naukową” (w dwudziestowiecznych wypowiedziach) miał rzekomo rozumieć kardynał Bellarmine – tylko że był to zupełny ignorant naukowy, zachwycający się tym, jak szybko Słońce krąży wokół Ziemi i jaki potężny jest Bóg, że to tak urządził.

      Polubienie

      • „Ale to nie ma nic do metody naukowej”

        Metoda naukowa polega m.in. na analizie danych i wyciąganiu na tej podstawie wniosków. Wiem, że nie odrzuca się teorii od razu gdy dane jej nie potwierdzają, ale nie powinniśmy pochwalać ich całkowitego ignorowania, nawet jeśli robi to geniusz pokroju Galileusza.

        Co do Bellarmine’a, to uważał on, że gdyby istniał dowód na to, że to Ziemia krąży wokół Słońca należałoby zreinterpretować fragmenty Pisma Świętego które zdają się być z tym sprzeczne. Jednak jako, że Galileusz nie potrafił takiego dowodu przedstawić nie zamierzał tego robić. Myślę, że jest to zdroworozsądkowa postawa.

        „tylko że był to zupełny ignorant naukowy, zachwycający się tym, jak szybko Słońce krąży wokół Ziemi i jaki potężny jest Bóg, że to tak urządził.”

        A Philippe van Lansberg uważał, że gwiazdy które obserwujemy są wielokrotnie większe od Słońca, bo wtedy znika problem paralaksy w systemie heliocentrycznym. Zachwycał się więc potęgą Boga który je takimi stworzył i uczynił swoją armią; nie czyni go to jednak ignorantem naukowym.

        Polubienie

      • Nie uczmy Galileusza metody naukowej. Bellarmine wierzył w arystotelesowski świat, nad którym znajduje się niebo teologiczne i mógł sobie wierzyć, w co chce, ale rościł sobie prawo do zabraniania nawet dyskusji nad innymi poglądami. Niech Pan przeczyta tekst abjuracji Galileusza: problem nie jest w poglądach, lecz w tym, że Kościół nie dopuszczał do dyskusji i dyskusji nie było. A ludzie, którzy to robili po stronie Kościoła byli w najlepszym razie wykształconymi amatorami (fachowych astronomów z Collegio Romano nikt nawet nie zapytał). Nie mam tu czasu i miejsca na rozwijanie wszystkich wątków. Niestety, wiele z tego, co w Polsce można na ten temat przeczytać, to kościelna propaganda. Pozdrawiam. Pozycje Kościoła były nie do obrony.

        Polubienie

  2. Mimo to, że Galileusz wniósł tak ważny wkład w rozwój metodologii uważam, że nie powinniśmy go rozgrzeszać. Historia nie powinna tworzyć mitów, ale starać się jak najlepiej opisać przeszłą rzeczywistość, jaką by ona nie była. A do tego, że skazanie Galileusza było błędem nie trzeba mnie przekonywać.

    „A ludzie, którzy to robili po stronie Kościoła byli w najlepszym razie wykształconymi amatorami”

    Nawet jeśli byli to najwięksi idioci ówczesnego świata nie zmienia to faktu, że Galileusz nie potrafił udowodnić swojej teorii na podstawie której chciał zreinterpretować Pismo Święte. Niestety pisząc o tej sprawie prawie się o tym nie wspomina i często sprawia wrażenie jakby Galileusz był tuż tuż udowodnienia heliocentryzmu lub nawet już to zrobił (niestety widziałem artykuł w którym było tak napisane), ale Kościół go uciszył. A przecież to nie prawda i minęło jeszcze wiele czasu zanim to udowodniono, a nawet do czasów Newtona system Kopernika był równie prawdopodobny co system Brahego.

    „Pozycje Kościoła były nie do obrony.”

    To zależy o czym mowa. Ptolemejski system okazał się błędny, ale wciąż istniał system Brahego (zignorowany przez Galileusza w jego książce), który miał tą zaletę, że nie wymagał istnienia paralaksy (w przeciwieństwie do systemu Kopernika), której nie potrafiono wtedy zaobserwować. Nie mówiąc już o systemie Keplera, który to przecież okazał się w końcu poprawny. Wg mnie jak najbardziej istniały wtedy uzasadnione opinie co do ustroju świata inne niż ten lansowany przez Galileusza.

    Również pozdrawiam.

    Polubienie

    • Galileusza nie potrzeba z niczego rozgrzeszać. Dialog był arcydziełem ukazującym zupełnie inną wizję świata i nicość arystotelizmu. Był też dialogiem, tzn. wymianą argumentów. Teoria pływów nie była udana (sprzeczność z obserwacjami nie była całkiem oczywista na Adriatyku, gdzie pływy są niewielkie), ale G. przemodelował całą strukturę wiedzy. Nie udowodnił heliocentryzmu, ale pokazał, że w ramach jego mechaniki jest on jak najbardziej możliwy: Ziemia może się poruszać bez katastrofalnych skutków. Nie interesowała go też dyskusja teologiczna, bo, jak przypuszczam, wcale nie wierzył w biblijne stworzenie świata, traktował je raczej jako bajkę (czego oczywiście nie mógł powiedzieć, jeśli nie chciał skończyć na stosie). To ataki pustogłowych braciszków dominikanów z Florencji zmusiły go do wskazania, jak jego poglądy można pogodzić z Biblią (nb. w XIX wieku ten sposób podejścia stał się obowiązującą w Kościele doktryną – oczywiście „zapomniano” przyznać, że pochodzi ona od heretyka). On rzucił Kościołowi linę ratunkową, a w reakcji kazano mu się wyrzec tego, nad czym całe życie rozmyślał i robił doświadczenia oraz obserwacje. Kościół zabronił wszelkiej dyskusji – nie miało tu znaczenia, czy G. się myli, czy ma rację. To jest tak, jakby ktoś wysunął hipotezę, że świat ma 10 wymiarów, a w reakcji usłyszał, że 1) ma trzy wymiary, bo w którymś psalmie jest o tym, że Pan stworzył długość, szerokość i głębokość 2) ma zostać uwięziony do końca życia z możliwością surowszych kar, gdyby jeszcze chciał wracać do tematu. Teoria strun w dziesięciu wymiarach po trzydziestu latach nie jest zakończona, ale nie wsadzamy do lochu jej twórców. Żadna teoria naukowa nie rodzi się od razu gotowa, pełna potwierdzeń, wolna od sprzeczności i trudności – to jakby wymagać, żeby dzieci od razu rodziły się ukształtowane, ze znajomością języków i dobrych manier, a nie w śluzie, bez włosów i z miękką czaszką. Kościół nie dyskutował, więc nie miało żadnego znaczenia, czy heliocentryzm był w tym momencie prawdopodobny na 10% czy na 90%. Moim zdaniem był w roku 1632 bliżej 90% niż 10%. Newton w sensie formalnym dokończył budowy klasycznej mechaniki, ale chyba on sam też nie sądził, że coś rozstrzyga, bo jednak już było rozstrzygnięte. Byli tacy jak Riccioli, którzy argumentowali przeciwko heliocentryzmowi, może nawet szczerze, ale była to ariergarda.
      Nie rozdzielałbym G. i Keplera, bo mimo wszelkich różnic, heliocentryzm ich łączył, byli raczej komplementarni i oba podejścia okazały się ważne.
      Przykład paralaksy pokazuje tylko, że nie należy zbyt nerwowo reagować na brak potwierdzeń obserwacyjnych – świat okazał się duży, co zupełnie nie przeszkadzało G. (mógł po cichu wierzyć w świat nieskończony), Kepler też umiał ten fakt włączyć do swojej wizji.
      Moja krytyczna opinia nt. roli Kościoła w sprawie G. powstała, gdy pracowałem nad książką „Galileusz”, wcześniej sądziłem, że działali rozumniej, a nie tylko politycznie. Niestety, im bliżej poznaje się sposób funkcjonowania instytucji Kościoła katolickiego, tym większy niesmak ogarnia.

      Polubienie

    • 5 marca 1616 roku Kongregacja Indeksu (nie Inkwizycja) wydała orzeczenie ws. kopernikanizmu: „I ponieważ (…) doszło do wiadomości tejże Świętej Kongregacji, iż fałszywa i całkowicie sprzeczna z Pismem Świętym doktryna pitagorejska o ruchu Ziemi i nieruchomości Słońca, nauczana również przez Mikołaja Kopernika w O obrotach sfer niebieskich oraz przez Diega de Zuñigę w Hiobie, rozpowszechniła się już i wielu ją przyjmuje, jak można się przekonać z Listu wielebnego ojca, mistrza Paolo Antonio Foscariniego, karmelity, o poglądach pitagorejczyków i Kopernika, na temat ruchu Ziemi i nieruchomości Słońca oraz nowy pitagorejski system świata opublikowanego w Neapolu przez Lazzaro Scorriggio, 1615, w którym rzeczony ojciec usiłuje udowodnić, iż wymieniona doktryna, dotycząca ruchu Ziemi i nieruchomości Słońca w centrum świata, zgodna jest z prawdą i nie jest sprzeczna z Pismem Świętym; dlatego też, aby podobny pogląd nie wkradał się więcej ze szkodą dla wiary katolickiej, postanawia się, że wspomniane [książki], O obrotach sfer Mikołaja Kopernika i Hiob Diega de Zuñigi, zostają zawieszone aż do chwili wprowadzenia poprawek, natomiast książka ojca Paola Antonia Foscariniego, karmelity, zostaje całkowicie zakazana, a także potępiona. Tak samo wszystkie inne książki, które nauczają tego samego, mają zostać zakazane, gdyż niniejszy dekret odpowiednio zakazuje oraz potępia i zawiesza je wszystkie”.
      Nie użyto więc słowa heretycki, ale sformułowanie zakazu jest oczywiste. W 1616 r. Galileusz nie został wymieniony w żadnych dokumentach publicznych, ale traktowano to jako ostrzeżenie pod jego adresem, a jeszcze bardziej pod adresem tych teologów, którzy usiłowaliby dyskutować nad heliocentryzmem. To stanowisko Kościoła nie zmieniło się aż do XIX wieku.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s