Marcel Grossmann – przyjaciel i współpracownik Einsteina

Było ich pięcioro w Sekcji VIA Politechniki w Zurychu (obecna ETH) – „matematycy”: Marcel Grossmann, Jakob Ehrat i Louis Kollros oraz „fizycy”: Albert Einstein i Mileva Marić. Sekcja VIA była wydziałem ogólnym Politechniki, przygotowującym przyszłych nauczycieli matematyki i fizyki. Uczyli się oni (w nieco odmiennych proporcjach) matematyki i fizyki, tylko podgrupa „fizyków” miała praktyczne zajęcia laboratoryjne. Politechnika w Zurychu (obok paryskiej Sorbony) przyjmowała na studia kobiety, należąc pod tym względem do nielicznych wyjątków w Europie. Dlatego Mileva Marić, uzdolniona Serbka z Wojwodiny, trafiła tam na studia. Mileva została z czasem żoną Alberta, Marcel należał do jego najbliższych przyjaciół. Wzorowo prowadzone notatki Grossmanna z wykładów służyły Albertowi pomocą przed egzaminami, Einstein był bowiem studentem niezbyt sumiennym, czytał prace wielkich fizyków na własną rękę i zajmował się tym, co mu się akurat wydawało interesujące, a nie tym, co wynikało akurat z programu studiów. Nie miał w szczególności zbyt wiele zapału do tych części matematyki, które wydawały się oderwane od zastosowań w fizyce. Stracił na tym zapewne, ponieważ wśród wykładowców matematyki na Politechnice byli uczeni tak wybitni jak Adolf Hurwitz i Hermann Minkowski. Nie orientował się wówczas – podobnie jak większość jego profesorów – że w przyszłości aparat matematyczny fizyki bardzo się powiększy.

W lipcu 1900 roku wszyscy oni, oprócz Milevy, uzyskali dyplom Politechniki. Grossmann i Kollros zostali dość szybko profesorami tej uczelni, Einstein natomiast nie mógł przez długi czas znaleźć pracy. Pisał do Grossmanna z domu rodziców we Włoszech:

Drogi Marcelu! Gdy wczoraj znalazłem twój list, byłem wzruszony wiernością i życzliwością, które nie pozwoliły ci zapomnieć o starym przyjacielu pechowcu. Niełatwo byłoby znaleźć lepszych przyjaciół niż ty i [Jakob] Ehrat. Nie muszę chyba mówić, że byłbym szczęśliwy, mogąc zająć się tak piękną sferą aktywności, i że dołożyłbym starań, by nie zawieść okazanego mi zaufania. Już od trzech tygodni jestem u rodziców i stąd usiłuję zdobyć posadę asystenta na jakimkolwiek uniwersytecie. Już dawno bym uzyskał posadę, gdyby nie intrygi Webera. Pomimo to staram się nie przeoczyć żadnej okazji i nie tracę humoru. Bóg stworzył osła i dał mu grubą skórę.
Mamy tu prześliczną wiosnę i cały świat uśmiecha się tak radośnie, że siłą rzeczy trzeba odrzucić wszelką hipochondrię. Poza tym moi muzyczni znajomi chronią mnie od zgorzknienia.
Co się tyczy nauki – przyszło mi do głowy parę pięknych pomysłów, ale muszą one jeszcze dojrzeć. (14 IV 1901)

Dzięki ojcu Grossmanna, który znał dyrektora Biura Patentowego w Bernie, Friedricha Hallera, Einstein trafił do niego na rozmowę kwalifikacyjną i został przyjęty do pracy jako ekspert techniczny III klasy. Było to w czerwcu 1902 roku, po dwóch latach niepewności i braku stabilizacji finansowej. Einstein przez całe życie wdzięczny był Grossmannowi za pomoc w tym trudnym momencie.

W roku 1912 Marcel Grossmann już jako profesor ETH zaproponował Einsteinowi profesurę na tej uczelni. Sytuacja była już zupełnie inna: Einstein był najwybitniejszym fizykiem Europy, a więc i świata, jego prace z teorii względności, fizyki statystycznej, fizyki kwantowej zasługiwały już nie na jedną, lecz na kilka Nagród Nobla. Teraz to ETH miała zyskać sławnego uczonego, Einstein zgodził się, ponieważ w Pradze, gdzie przebywał, nie czuł się zbyt dobrze, a Mileva była zupełnie osamotniona. Einstein pracował intensywnie nad teorią grawitacji. Miał wtedy ponoć zwrócić się do swego kolegi słowami: „Grossmann, pomóż mi, bo inaczej zwariuję”.

Pracowali wspólnie w ciągu niecałych dwóch lat, jakie spędził Einstein w Zurychu. Opublikowali dwie wspólne prace. Pierwsza z nich, tzw. Entwurf, była chybionym zarysem teorii grawitacji. To Grossmann skierował uwagę Einsteina na geometrię różniczkową Levi-Civity i Ricciego-Curbastro. Fizycy zawdzięczają Grossmannowi określenie tensor (samo pojęcie było znane). Praca Entwurf składała się z dwóch części: fizycznej autorstwa Einsteina oraz matematycznej autorstwa Grossmanna. Grossmann zaprezentował w swej części zarys geometrii różniczkowej znanej w tamtym momencie w sposób jednolity i do pewnego stopnia autorski. Nie była to matematyka, którą Grossmann uprawiał naukowo ani przedtem, ani później. Jego specjalnością była geometria wykreślna oraz konstrukcje geometryczne w geometrii nieeuklidesowej. Jak się wydaje, sam wolał się dystansować od odpowiedzialności za prezentowaną teorię fizyczną. Czy jego pomoc ograniczała się wyłącznie do kwestii technicznych? I tak, i nie. Brał on udział w obliczeniach, część z nich znajduje się w tzw. Notatniku z Zurychu, analizowanym szczegółowo przez historyków. Podejście czysto matematyczne nie doprowadziło do sukcesu. Teoria przedstawiona w Enwurf jest nieelegancka i nieprawdziwa fizycznie (co nie od razu było jasne). Potęga formalizmu geometrii różniczkowej nie była wykorzystana w pełni, obaj, jak się zdaje, nie doceniali jej wtedy. Grossmann nie interesował się zbytnio dalszym losem teorii grawitacji, w każdym razie ich współpraca skończyła się w sposób naturalny w roku 1914. Einstein wyjechał do Berlina, aby objąć najbardziej prestiżowe stanowisko w Niemczech, stworzone specjalnie dla niego: miał być członkiem Pruskiej Akademii Nauk otrzymującym wysoką pensję bez żadnych zobowiązań dydaktycznych. Max Planck i Walther Nernst, którzy mu tę posadę zaproponowali, liczyli, że Berlin utrzyma dzięki temu pozycję najważniejszego centrum fizyki w Niemczech. Silną konkurencją było Monachium, gdzie pracował Arnold Sommerfeld, a później także Getynga, w czasach Maksa Borna i Jamesa Francka. Marcel Grossmann nie pracował wiele naukowo, zajął się uczeniem matematyki oraz organizacją. Ich synowie chodzili potem do jednej klasy gimnazjalnej w Zurychu (Mileva zamieszkała tam po rozstaniu z Albertem.

Einstein dopiero w roku 1915 spostrzegł, że teoria Entwurf nie jest tym, o czym myślał. Chodziło o to, że nie dało się jej zastosować w układzie obracającym się. Tymczasem jedną z głównych idei „uogólnionej” czy „ogólnej” teorii względności było dopuszczenie dowolnych układów współrzędnych. Dzięki pracy poprzednich lat mógł teraz Einstein szybko wrócić do niedokończonych obliczeń i części układanki szybko się domknęły. A właściwie kolejno domykały w listopadzie 1915 roku. Przez cztery tygodnie opublikował wtedy Einstein cztery kolejne prace (był to rytm posiedzeń Akademii Nauk), przy czym każda następna zmieniała nieco wyniki poprzedniej. Powstał zamęt, w którym tylko sam Einstein umiał się odnaleźć. Toteż w roku 1916 napisał dużą pracę podsumowującą wyniki.

Był to największy sukces naukowy Einsteina, choć dopiero po latach stało się jasne, jak znakomitą i świetnie zgadzającą się z doświadczeniami teorię stworzył. Nie ulega też kwestii, że nikt inny wtedy by jej nie zbudował. Grossmann bardzo tu Einsteinowi pomógł, kierując go we właściwą z matematycznego punktu widzenia stronę. Był jednak w tę pracę zaangażowany w mniejszym chyba stopniu niż Besso, który brał udział w obliczeniach obrotu peryhelium Merkurego. Einstein nie miał nigdy współpracownika, który dorównywałby mu intelektualnie. Być może zresztą uczeni mający silne osobowości nie bardzo dają się zaprzęgnąć do pracy zespołowej czy nawet partnerskiej, mają bowiem wyraźnie sprecyzowane cele i własne wyobrażenie drogi do nich.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s