Emmy Noether i jej twierdzenie, część I (1918)

W fizyce XX wieku ogromną rolę odegrały zasady zachowania oraz symetrie. Zasady zachowania energii, pędu, momentu pędu itd. uważa się dziś za podstawowe prawa przyrody. Zarówno na gruncie fizyki klasycznej, jak i kwantowej, zasady zachowania związane są z symetriami układów fizycznych. Np. niezmienność w czasie praw fizycznych wiąże się z zasadą zachowania energii, symetria translacyjna wiąże się z zasadą zachowania pędu itp. Związek między symetriami a zasadami zachowania określa jedno z twierdzeń udowodnionych przez Emmy Noether. Najpierw powiemy trochę o postaci Emmy Noether, której ranga naukowa daleko wykracza poza twierdzenia znane każdemu fizykowi. W drugiej części przedstawimy szczególny przypadek twierdzenia Noether, obowiązujący w mechanice punktów materialnych. Pamiętać jednak trzeba, że twierdzenie Noether stało się ważną częścią współczesnej fizyki w ogóle, a nie wyłącznie mechaniki.

W roku 1935, gdy Emmy Noether niespodziewanie zmarła w Stanach Zjednoczonych wskutek powikłań pooperacyjnych, wspomnienie pośmiertne o jej osiągnięciach znalazło się w liście Alberta Einsteina do „New York Timesa”. Najwybitniejszy z naukowych uchodźców niemieckich uhonorował w ten sposób pierwszą tej rangi matematyczkę w historii. Mimo że w latach 1915-1933 pracowała ona w Getyndze, najlepszym wówczas ośrodku matematycznym świata, była znana wśród kolegów, miała uczniów, doktorantów itd., nie udało się jej nigdy uzyskać pełnej profesury, i to pomimo wsparcia Feliksa Kleina oraz Davida Hilberta. Opór przed powołaniem kobiety na katedrę był zbyt silny. W tym czasie w Niemczech profesurę z fizyki eksperymentalnej przyznano tylko jednej kobiecie: Lise Meitner w Berlinie, który uchodził za bardziej postępowy. Pierwszą katedrę matematyki objęła w Niemczech w 1957 r., a więc w zupełnie innych czasach, Ruth Moufang. Noether pracowała przez większą część życia za darmo albo otrzymując niewielkie pieniądze za prowadzenie zajęć na uczelni. Żyła skromnie, nie była zamożna, ale i nie biedna, jej ojciec Max był profesorem matematyki w Erlangen. Emmy miała także braci utalentowanych w kierunkach ścisłych, choć ostatecznie okazało się, że to ona była najwybitniejszym uczonym w rodzinie. Emmy nie uczyła się nigdy w szkole średniej, maturę zdała eksternistycznie. Także na uniwersytecie, w Erlangen i w Getyndze, miała jedynie prawo słuchania wykładów, bez możliwości formalnego ukończenia studiów. Co ciekawe, jej talent matematyczny rozwinął się dość późno. Swój przyzwoity i bardzo pracochłonny doktorat uważała później za nieistotny (obliczyła w nim postać 331 kowariantnych form czwartego stopnia trzech zmiennych). Było to rozszerzenie pracy opiekuna jej doktoratu Paula Gordana. Ówczesna algebra sprawiała na postronnych widzach wrażenie dziedziny zupełnie oderwanej od zastosowań, choć prawie nigdy nie da się tego uczciwie stwierdzić o żadnym dziale matematyki. Prace Gordana i jeszcze starszego Alfreda Clebscha zawierają np. znane w fizyce kwantowej współczynniki Clebscha-Gordana. Współczynniki te są więc kilkadziesiąt lat starsze niż sama mechanika kwantowa.

Fotografia ok. 1915 r. (http://physikerinnen.de)

Już po trzydziestce trafiła do Getyngi z inicjatywy Kleina i Hilberta. Zajęła się tam kwestią symetrii oraz zasad zachowania. Udowodniła dwa słynne dziś twierdzenia na ten temat. Wówczas nie były one tak znane, choć ich udowodnienie miało spore znaczenie dla ogólnej teorii względności. Hilbert zajmował się tą teorią równolegle do Einsteina, wyraźnie z się z nim ścigając. Był to skutek wykładów Einsteina w Getyndze w połowie roku 1915. David Hilbert zapalił się do tego podejścia, jednak jego cel był inny niż Einsteina: pragnął bowiem zaproponować teorię wszystkiego, obejmującą także materię. Ten ambitny zamysł był zdecydowanie przedwczesny, lecz jesienią roku 1915 Hilbert deptał Einsteinowi po piętach. Stanowiło to przykład szeroko wtedy znanego zwyczaju matematyków z Getyngi, że bez większych skrupułów wchodzili w tematykę prac innych kolegów. Nazywano to złośliwie „nostryfikacją”. Einstein o mały włos nie padł ofiarą takiej nostryfikacji. Wielu historyków sądziło zresztą, że to Hilbert pierwszy napisał równania pola ogólnej teorii względności. Tak jednak nie było i sam Hilbert nigdy nie zgłaszał w tej kwestii żadnych roszczeń. Dziś wiemy zresztą, że nie miałby do tego podstaw. Równania pola ogólnej teorii względności sformułował Einstein w listopadzie 1915 roku. Stosunki obu uczonych, przez chwilę dość napięte, wróciły potem do poprzedniego przyjaznego tonu. Hilbert, a później i Klein, interesowali się dość żywo teorią Einsteina, szczególnie kwestią zasady zachowania energii-pędu. Z pracy Noether wynikało, że tensor Einsteina G oraz tensor energii-pędu T muszą spełniać związek {G^{\mu\nu}}_{;\nu}=0={T^{\mu\nu}}_{;\nu}. Dopiero później zauważono, iż włoski geometra Luigi Bianchi już w 1902 ogłosił tożsamości nazwane dziś jego imieniem (nb. tożsamości te znał już Gregorio Ricci dwie dekady wcześniej), z których fakt powyższy wynika. Pokazuje to spory zamęt, jaki istniał nie tylko w samej nowej fizyce, ale także i w stosowanej do niej nienowej matematyce, która jednak nie była znana nawet największym ówczesnym matematykom (wyjątkiem był tu Tullio Levi-Civita).

Największe osiągnięcia Emmy Noether przypadają na lata dwudzieste. Stała się ona ważną postacią w rozwoju nowoczesnej algebry abstrakcyjnej, w której bada się struktury określone za pomocą aksjomatów, niezależnie od konkretnej reprezentacji. Prace te prowadzone były w duchu Hilberta, który od dawna zabiegał o ścisłą aksjomatyzację zarówno matematyki, jak i fizyki. W fizyce podejście tego rodzaju niezbyt się przyjęło, w matematyce szukanie ogólniejszych struktur jest często skuteczną metodą atakowania szczegółowych problemów, tak np. udowodniono wielkie twierdzenie Fermata. Emmy Noether prowadziła w Getyndze słynne z czasem wykłady. Początkowo miały one formę stałego zastępstwa za Davida Hilberta. Chodziło o ominięcie formalnej trudności: Noether nie miała prawa nauczania. Wykłady te przyciągały niezbyt liczne, lecz ważne grono młodych badaczy. W formie przypominały raczej głośne myślenie na temat matematyki niż uporządkowane rozdziały podręcznika. Jednak drugi tom znanej wówczas monografii Moderne Algebra Bartela van der Waerdena w znacznym stopniu był opracowaniem idei z wykładów Noether w Getyndze. W wieku pięćdziesięciu lat osiągnęła niemal wszystko, czego może sobie życzyć uczony: miała liczne publikacje, wielu uczniów, którzy rozwijali jej idee (chętnie się nimi dzieliła i nie zgłaszała roszczeń do pierwszeństwa, nawet gdy się jej ono należało), dwa razy zaproszona była do wygłoszenia referatów na Międzynarodowym Kongresie Matematyków, współredagowała „Mathematische Annalen”. Nie była tylko wciąż profesorem, choć jej młodszy i nie tak wybitny brat, Fritz, uzyskał katedrę na Politechnice Wrocławskiej (wówczas Technische Hochschule) już w 1922 roku.

Na dworcu w Getyndze jesienią 1933 r. (http://physikerinnen.de)

Aż nadeszła katastrofa roku 1933. Oczywiście, większość Niemców uznawała ją w tamtej chwili za zwycięstwo albo przynajmniej za krok w dobrym kierunku. Społeczeństwo, karmione od dziesiątków lat rasistowskimi bredniami o wyższości Niemców nad Żydami, nie protestowało, gdy władze polityczne wyciągnęły wnioski z tych nauk i na początek wyrzuciły wszystkich Żydów ze stanowisk państwowych, w tym z uniwersytetów. Emmy Noether nie interesowała się polityką. Nie reagowała nawet, gdy któryś z jej studentów przyszedł na wykład w brunatnej koszuli. Teraz jednak straciła swą i tak mało znaczącą posadę i nie mogła uczyć. Jak wielu rozsądnych ludzi, miała nadzieję, że to szaleństwo skończy się jak zły sen. Znalazła pracę w Stanach Zjednoczonych, w roku 1934 odwiedziła Niemcy jako uczona z zagranicy. Żona jej współpracownika, profesora z Hamburga, Emila Artina wspominała:

Rzeczą, która najbardziej zapadła mi w pamięci, była jazda metrem w Hamburgu. Zabraliśmy Emmy spod Instytutu i natychmiast oboje z Artinem zaczęli rozmawiać o matematyce. Chodziło wtedy o teorię ideałów (Idealtheorie) i mówili o pojęciach takich, jak Ideal, Führer, Gruppe i Untergruppe, po chwili cały wagon zaczął nadstawiać uszu. Byłam śmiertelnie przerażona, myślałam, Boże, za chwilę ktoś nas aresztuje. Był to już rok 1934, a Emmy, nie zwracając na nic uwagi, mówiła bardzo głośno i w podnieceniu coraz głośniej i głośniej, i co chwila pojawiały się słowa Führer oraz Ideal. Była pełna temperamentu i zawsze mówiła bardzo szybko i bardzo głośno.

Terminologia matematyczna nałożyła się tu na partyjną nowomowę, której Emmy zapewne nie znała albo nie zwracała na nią uwagi jako na bełkot. Żona Artina była Żydówką i miała wszelkie powody, by się bać. Rok rządów nazistów pogłębił różnice miedzy wolnym światem a narodowo-socjalistycznym obłędem, przy czym rewolucja dopiero się rozkręcała. Trzy lata później także Artin musiał wyjechać, bo już nawet żona Żydówka nie mogła być tolerowana w czystym rasowo państwie. Emmy zlikwidowała tamtego lata swoje mieszkanie w Getyndze i zrozumiała, że nie wróci szybko do Niemiec. Najbardziej gorzkim aspektem rasistowskiego obłędu było to, że ludzie tacy jak Noether czuli się zawsze Niemcami, nie byli w żaden sposób ludnością napływową, od wieków mieszkali w Niemczech, od XIX wieku tworzyli w coraz większym stopniu ich naukę i kulturę. Żeby nie kończyć myślami o zniszczeniu i nienawiści, przytoczmy słowa Einsteina ze wspomnianego listu do NYT:

Istnieje, na szczęście, mniejszość złożona z tych, którzy wcześnie zdali sobie sprawę, że najpiękniejsze i przynoszące najwięcej satysfakcji przeżycia dostępne człowiekowi nie pochodzą ze świata zewnętrznego, lecz z rozwoju indywidualnych uczuć, myśli i działań. Prawdziwi artyści, badacze i myśliciele zawsze byli osobami tego rodzaju. I choćby życie takich jednostek upłynęło całkiem niepozornie, to jednak owoce ich wysiłków są najcenniejszym dziedzictwem każdego pokolenia dla swych następców.

Kilka dni temu, w wieku pięćdziesięciu trzech lat, zmarła wybitna matematyczka, profesor Emmy Noether, związana z uniwersytetem w Getyndze, a przez ostatnie dwa lata z Bryn Mawr College. W opinii najbardziej kompetentnych współczesnych matematyków, Fräulein Noether była największym twórczym talentem matematycznym, jaki pojawił się od chwili, gdy zaczęło się wyższe wykształcenie kobiet. W dziedzinie algebry, którą od stuleci zajmują się najbardziej utalentowani matematycy, odkryła ona metody, które okazały się niezmiernie ważne dla osiągnięć obecnego młodszego pokolenia matematyków. Matematyka czysta jest na swój sposób poezją idei logicznych. Szuka się w niej najogólniejszych idei zdolnych do połączenia w prostej, logicznej i jednolitej formie jak najszerszego kręgu związków formalnych. W tym dążeniu do logicznego piękna odkrywa się uduchowione formuły konieczne, by głębiej przeniknąć prawa natury.

Einstein nie pisał takich tekstów bez zastanowienia. Zawsze przemawiał do niego ideał życia odosobnionego, niemal klasztornego, i poświęconego spokojnemu namysłowi nad światem. Niezbyt lubił błyszczeć, a przynajmniej szybko go to nudziło. Wielki rozgłos, jaki go otaczał, przyjmował raczej z rozbawieniem, jako coś w istocie niepoważnego i nieco wstydliwego. Przyjaźnił się zresztą nie tylko z wybitnymi uczonymi, ale także z różnego rodzaju dziwakami i oryginałami, cenił osobowość, nie lubił ludzi nijakich. O skali osiągnięć Emmy Noether wiedział zapewne od Hermanna Weyla, który mógł to kompetentnie ocenić. Jego podziw dla matematyki narastał z czasem; w latach trzydziestych w jego pracy nie odgrywało już żadnej roli eksperyment, musiał więc kierować się względami formalnymi, czysto matematycznymi. I rzeczywiście, każdy niemal rodzaj matematyki, prędzej czy później znajduje zastosowanie w naukach o przyrodzie czy świecie społecznym.

 

Reklamy

3 komentarze do “Emmy Noether i jej twierdzenie, część I (1918)

  1. Odkryłem Pański blog 2 dni temu i zapowiadam się na wiernego czytelnika. Jestem szczególnie zainteresowany mechaniką klasyczną, więc liczę na ciekawą kontynuację, traktującą już o samym twierdzeniu Noether.
    Dziękuję za te wpisy, i tak z ciekawości – ile zajęło Panu napisanie tego artykułu?
    Pozdrawiam

    Polubienie

    • Najwięcej czasu zajmuje mi zbieranie informacji, przeglądanie różnych źródeł. Samo napisanie zajęło mi kilka godzin, bo znowu sprawdzanie, przekład cytowanych tekstów itd. Po drodze jest mnóstwo decyzji: bo chciałem napisać o tw. Noether, ponieważ pisałem wcześniej o zasadzie Hamiltona. Szukałem możliwie prostego sformułowania, ponieważ nie chciałbym odstraszać. Poza tym ja staram się raczej nieformalnie zarysować temat, zakładając, że kto zechce, znajdzie więcej informacji.

      Polubienie

      • Tak, jeśli będzie to opisane w taki sposób jak zasada H w artykule „Najmniejsze działanie: od kształtu liny do zasady Hamiltona”, to ja będę content!

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s