Wierutne głupstwa Roberta Jastrowa

Uprawianie żurnalistyki naukowej, polega na tym, aby spłycić i uprzystępnić oraz opatrzyć całość chwytliwym tytułem. W ostatni weekend w „Gazecie świątecznej” ukazał się wywiad Piotra Cieślińskiego z ks. prof. Michałem Hellerem. Zaczyna się tak:

Prof. Michał Heller: Teoria Wielkiego Wybuchu jest jak czarny sen racjonalistów

Wspięli się na najwyższy szczyt, zaraz odkryją tajemnicę narodzin Wszechświata. A na szczycie witają ich teologowie, którzy siedzieli tam od wieków.

Dopiero gdzieś głęboko w tekście dowiadujemy się, że to nie Ksiądz Profesor, ale amerykański astronom Robert Jastrow powiedział, i w dodatku czterdzieści lat temu. Było to głupstwo w 1978 roku i jest nadal głupstwem w 2017 roku.

Równie dobrze można powiedzieć, że, proszę, fizycy odkryli, iż kwarki mamy w trzech kolorach, których nie można wprost zaobserwować w eksperymencie, ponieważ Byt istnieje w trzech hipostazach, popularnie zwanych Osobami, i nie można tego eksperymentalnie zmierzyć. Teologowie czekali więc na szczycie, zanim uczeni stworzą chromodynamikę kwantową.

A gdzie siedzieli teologowie, kiedy Galileusz dowodził, że Ziemia jest ciałem niebieskim, jedną z planet, i się porusza, a wszechświat nie ma środka? Siedzieli po drugiej stronie stołu przesłuchań Galileusza, byli już tam wcześniej.

Gdzie teologowie byli i gdzie znaleźli w Piśmie, że człowiek pochodzi od małpy?

Dlaczego niby tekst Biblii miałby zawierać cokolwiek wartościowego na temat przyrody? A nie np. Wedy? Albo Kalevala? Czy Kubuś Puchatek? („Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było” – myśl ta zapowiada niewątpliwie odkrycie ciemnej energii: wszechświat rozszerza się bowiem coraz prędzej.)

Galileusz cytował kardynała Cesare Baronia, iż Pismo nie mówi, jak rusza się niebo, lecz jak do niego trafić. Nie był to pogląd popularny w kręgach kościelnych i chyba nie jest do dziś, ale to zmartwienie wierzących.

Narzekał na to w roku 1822 ojciec Filippo Anfossi OP, Mistrz Świętego Pałacu Apostolskiego (czyli szef rzymskiej cenzury), który z żalem postawił takie oto pytanie: „Czy Duch Święty wiedział, jakie odkrycia zostaną dokonane w przyszłości? Jeśli wiedział, to czemu świątobliwe osoby z jego inspiracji mówiły nam przeszło osiemdziesiąt razy, że Słońce się porusza, a ani razu, że jest ono nieruchome?”

Wracając zaś do Wielkiego Wybuchu. Żadna teoria kosmologiczna i w ogóle naukowa nie ma związku z religią. Kropka. Nie ma najmniejszego znaczenia, czy uczeni są księżmi, czy ateistami, czy też jest im wszystko jedno. Inspirację czerpać mogą z Pisma równie dobrze, jak z baśni Andersena – nie ma to żadnego znaczenia. Jedyne, co liczy się w nauce, to wyprowadzenie z teorii obserwowalnych zjawisk i skonfrontowanie tego z pomiarami. Jeśli kogoś zainspiruje Królowa Śniegu to też dobrze. Nazywa się to kontekst odkrycia i kontekst uzasadnienia. Nie ma znaczenia, czy Einstein doszedł do ogólnej teorii względności drogą logicznie najprostszą i co go motywowało. Ważne, że równania są prawidłowe, co przez ostatnie sto lat wciąż się potwierdzało (teologów na tym szczycie nie było).

Teologia chrześcijańska odegrała pewną rolę w historii nauki: było to w średniowieczu i dotyczyło głównie kwestii czysto logicznych czy filozoficznych, zderzenia Jerozolimy z Atenami, mówiąc pokrótce. Jest to wkład poważny i można się na serio zastanawiać, czy bez tego przygotowania możliwy byłaby Rewolucja naukowa XVII wieku.

Podstawy rzeczowe do rozważań o teologach na szczycie są w tym tylko, że w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku modna była teoria stanu stacjonarnego, w której wszechświat nie ma początku. Potem odkryto mikrofalowe promieniowanie tła i jasne się stało, że nastąpił Wielki Wybuch. Nigdy nie był to spór kosmologów wierzących i niewierzących, bo większość kosmologów nie interesuje się w ogóle kwestią, jaki jest związek ich badań z teologią, domyślnie zakładając, że żaden.

Wielki Wybuch to nie to samo co creatio ex nihilo. Istnieją zupełnie porządne teorie, które sytuują go jako epizod w dziejach wszechświata. A więc (może) nie potrzeba żadnego początku. Możliwe, że nasz wszechświat jest jednym z odgałęzień multiświata. Wszystkie te dyskusje w żaden sposób nie wiążą się z Księgą Rodzaju.

Racjonaliści (Jastrow mówi, dokładnie biorąc, o uczonych żyjących wiarą w moc rozumu) nie mają powodów do złych snów. Wszechświat, który zaczyna się i kończy (przynajmniej w znanej formie) jest raczej łatwiejszy do przyjęcia niż taki, który trwa od zawsze. Nasze życie też zaczyna się kończy i nie ma niebiańskiego ciągu dalszego.

Kiedyś przemądrzali teologowie decydowali, co ma być prawdą, a co nie w naukach eksperymentalnych. Dziś starają się podłączyć do historycznego sukcesu nauki i wykazują, że nauka to nie wszystko, teologowie gdzieś wcześniej byli itd. itp.

Znacznie lepszym tytułem tej byłoby: WIELKI WYBUCH NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z KSIĘGĄ RODZAJU i lepiej nie mącić w głowach ludziom, którzy czytają o nauce, lecz nie mają wykształcenia, aby ocenić samodzielnie to, co czytają.

Dosłowny cytat z Jastrowa wygląda tak:

For the scientist who has lived by his faith in the power of reason, the story ends like a bad dream. He has scaled the mountains of ignorance, he is about to conquer the highest peak; as he pulls himself over the final rock, he is greeted by a band of theologians who have been sitting there for centuries.

God and the Astronomers, 1978

Reklamy

7 myśli nt. „Wierutne głupstwa Roberta Jastrowa

  1. „Równie dobrze można powiedzieć, że, proszę, fizycy odkryli, iż kwarki mamy w trzech kolorach, których nie można wprost zaobserwować w eksperymencie, ponieważ Byt istnieje w trzech hipostazach, popularnie zwanych Osobami, i nie można tego eksperymentalnie zmierzyć. Teologowie czekali więc na szczycie, zanim uczeni stworzą chromodynamikę kwantową.” – jakby pan zgadł. Coś podobnego głosi prof. Jacyna-Onyszkiewicz:
    http://mlodyfizyk.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?486609

    Lubię to

    • No właśnie, coraz trudniej coś głupiego wymyślić, bo ktoś już nas uprzedził. W latach 1970′ był taki geniusz na KUL, który Trójcę Świętą wiązał filozoficznie z trzema kwarkami (potem stopniowo odkrywano następne). Nie śledziłem tego, ale może kiedy stanęło na sześciu zapachach kwarków i trzech rodzinach cząstek w Modelu Standardowym, teoria ta została dopasowana do nowej rzeczywistości. Boh Trojcu lubit’ jak mówią Rosjanie.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Czytając wypowiedzi profesora, pięknie skomentowane przez autora artykułu, przyszło mi do głowy (nie wiem czy słusznie) powiedzenie: tonący brzytwy się chwyta.
    AdamM

    Lubię to

    • Może, szczerze mówiąc, nie ma to znaczenia, bo przekaz w artykule był, jaki był. Księża w dzisiejszej Polsce, jeśli chcą być traktowani poważnie, powinni bardzo, ale to bardzo ważyć słowa. Mnie nie interesują poglądy Hellera, ale to, co ludziom zostanie w głowie z takiego artykułu.

      Lubię to

  3. Artykuł w gazecie zatytułowano rzeczywiście bzdurnie (chodzi oczywiście o sprowokowanie czytelnika do lektury), ale Pana krytyka pod adresem Hellera jest zupełnie chybiona (i stąd również tytuł Pana notki jest bzdurny – bez urazy). Polecam poczytać jego książki (zgaduję, że Pan ich nie zna), zarówno te popularnonaukowe jak „Podglądanie Wszechświata”, „Stworzenie i początek Wszechświata” czy „Filozofia przypadku”, jak i te nieco bardziej wymagające jak „Ostateczne wyjaśnienia wszechświata” albo „Filozofia i Wszechświat”, a przekona się Pan, że to rozsądny człowiek, który jest jak najdalszy od taniego konkordyzmu albo „podczepiania teologii pod sukcesy nauki”. Zresztą, w przynajmniej w jednej z jego książek (nie pamiętam, której), ów cytat z kardynała Baronia się pojawia – i autor w pełni się z nim zgadza. O tym, co jest, a czego nie ma w ks. Rodzaju Heller pisze sporo (wspólnie z T. Pabjanem) w „Stworzeniu i początku Wszechświata”. Życzę miłego riserczu!

    Lubię to

    • Znam książki prof. Hellera, być może to była jakaś wpadka na linii dziennikarz-profesor. Nie zmienia to faktu, że cytat Jastrowa, o którym piszę jest bzdurny. Czytelnik naukowo niewyrobiony zobaczy tyle, że Wielki Wybuch potwierdza Księgę Rodzaju. Pewnie Heller temu niewinny, ale coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że Kościół w wolnej Polsce dostał wszystko, a odwdzięcza się szerzeniem ciemnoty naukowej i popieraniem organizacji typu ONR (obecny abp Krakowa, zaraz pewnie kardynał).
      Bliżej tego, co robi Heller, nie podoba mi się wiele rzeczy w działalności Fundacji Templetona, to zamazywanie granic między nauką a tzw. duchowością.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s