Czy naród można sobie amputować głowę? Przykład Niemiec (1933-1945)

W marcu 1933 r. Albert Einstein napisał: „Nie tylko jednostki, lecz i całe organizmy społeczne mogą ulegać chorobom psychicznym, zwłaszcza w okresach utrudnionej egzystencji” (przeł. J. Maliniak). Myślał oczywiście o swoim kraju, do którego nie mógł i nie chciał wracać w nowej sytuacji politycznej. Czy rzeczywiście nazizm był rodzajem zbiorowej sugestii, obłędu wywołanego przez charyzmatycznego wodza? Oglądając stare filmy z przemówieniami Hitlera, trudno pojąć, co Niemcy widzieli w tym chudym, miotającym się i wrzeszczącym histerycznie człowieczku. Nie wszyscy i nie od razu stali się nazistami, ale przy ogromnej bierności mas i wśród entuzjazmu swoich zwolenników Hitler w krótkim czasie zlikwidował wszelkie instytucje demokratyczne. Państwo było walczące, w kolejnych kampaniach demaskowano i piętnowano nowych albo wciąż tych samych wrogów: komuniści, Żydzi, zboczeńcy, niedorozwinięci umysłowo, Cyganie, obcokrajowcy, rekiny kapitału i co tam jeszcze mogła wymyślić utalentowana propaganda Dobrej Zmiany.

Nie wszyscy rozumieli logikę sytuacji i pewnie niewielu Niemców spodziewało się, że sprawy zajdą tak daleko. Hitler z 1933 roku nie ujawniał swoich wszystkich zamysłów, choć można je było wyczytać np. we wcześniejszym Mein Kampf. Nie było powodu wątpić, że nowy kanclerz posunie się tak daleko, jak tylko mu się uda. Ludzie zawsze jednak łudzą się nadzieją, że jakoś to będzie. Nowy system polityczny nie od razu się w pełni ujawnił, władza wolała nie szczycić się niektórymi posunięciami, dopóki nie podbiła wszystkich instytucji państwa i społeczeństwa. Kiedy mamy do czynienia z rządami, które zajmują się zdobywaniem coraz większej władzy zamiast rządzeniem i kiedy aparat państwowy oraz jego najwyżsi przedstawiciele atakują wybranych wybitnych obywateli, to czas zacząć się bać. To trochę jak z dziennikarskim kryterium, co jest newsem. Gdy pies ugryzie człowieka, to nie jest news, ale kiedy człowiek pogryzie psa, to już tak. Podobnie, obywatele występujący, demonstrujący przeciwko państwu, to nic nowego, ale kiedy państwo zaczyna atakować swoich wrogów wskazanych z nazwiska, to jest to wiadomość, i to bardzo zła, także dla pozostałych obywateli. Kiedy Gomułka zaatakował w przemówieniu Pawła Jasienicę, to oznaczało, że nawet jak na standardy komunistyczne, system wszedł w fazę ostrą. Einstein był jednym z pierwszych obywateli zaatakowanych w reżimowych mediach po objęciu władzy przez Hitlera. Zaledwie dziesięć lat wcześniej, przy okazji Nagrody Nobla, urzędnicy w Berlinie bardzo starali się wykazać, że uczony jest obywatelem Niemiec. W końcu dla świętego spokoju po kilku latach urzędowego pingponga Einstein przyjął niemiecki paszport, choć nigdy nie zrzekł się obywatelstwa Szwajcarii.

Nie rozstrzygniemy tu dyskusji na temat przyczyn nazizmu. Były oczywiście powody ekonomiczne, lecz kryzys i bezrobocie nie musiały prowadzić do czegoś tak chorego jak nazizm. Już bardziej zrozumiały wydawałby się komunizm. Szale się zresztą ważyły przez jakiś czas: komuniści i socjaliści mieli w sumie większe poparcie od nazistów, nie potrafili jednak wystąpić razem. Wielką rolę odegrał też fakt, że Niemcy źle się czuli w ustroju demokratycznym. Sądzili na ogół, że Republika Weimarska to spisek zagranicy oraz zdradzieckich elit (głównie Żydów!), których machinacje miały doprowadzić do przegrania wojny światowej i do niesprawiedliwego Traktatu Wersalskiego. Ten stan umysłów pokazuje karykatura z „Simplicissimusa” z roku 1919.

simplicissimus

Demonstrujcie w swoim domu! Każdego ranka profesor Groller z Berlina na znak swego ustawicznego protestu wymierza parę siarczystych policzków globusowi (Rys. Olaf Gulbransson)

Einstein uważał, że za nazizm odpowiadają wychowawcy narodu niemieckiego, w tym także profesorowie uniwersytetów. Na wielu z nich panowała przez lata atmosfera patriotycznego wzmożenia i niechęci do bezideowej demokracji. Nie przypadkiem Martin Heidegger, filozof niewątpliwie wybitny, opowiedział się entuzjastycznie po stronie nazizmu. Jesienią 1933 roku przemawiał jako rektor uniwersytetu we Fryburgu:

Niemieccy studenci, rewolucja narodowosocjalistyczna prowadzi do radykalnego przekształcenia naszego niemieckiego jestestwa. (…) Niech z każdym dniem i godziną umacnia się oddanie przywództwu i jego woli. (…) To nie twierdzenia i «idee» powinny stanowić reguły waszego bycia. Führer sam, i tylko on, jest obecną i przyszłą rzeczywistością Niemiec i ich prawem (przeł. J. Wolska-Stefanowicz i B. Baran).

Wola Führera ponad prawem – Niemcy nie chcieli być bezdusznymi sklepikarzami, pragnęli narodowego ducha w sztuce, w polityce, w szkole, a także na ulicy: wkrótce wszyscy, jedni chętnie, inni mniej chętnie, zaczęli używać pozdrowienia Heil Hitler. Przemawiał do nich romantyzm wspólnoty, masowych wieców, przemarszów z pochodniami, jednakowych mundurów i okrzyków niosących się echem po ogromnych placach. Obcy element gdzieś poznikał albo można było się nad nim bezkarnie pastwić, zmuszając np. Żydów do szorowania chodników, co było bardzo zabawne dla obserwatorów tej niewinnej rozrywki.

Właściwie tylko nieliczni, z reguły emigranci, potrafili spojrzeć prawdzie w oczy. Jak Thomas Mann, który notował w marcu 1933 roku:

Niewyczerpana, nie dająca się zakończyć rozmowa o zbrodniczym i budzącym obrzydzenie szaleństwie, o sadystycznych, chorobliwych typach ludzi, którzy obłąkańczymi i bezwstydnymi środkami osiągnęli swój cel absolutnej, nie tolerującej żadnej krytyki władzy (…) Przy tym niesłychany entuzjazm mas, które wierzą, że rzeczywiście tego chciały (…) Do tego bicie dzwonów i upojenie wzniosłością. Znowu się sądzi, że jesteśmy wielkim narodem. Wojnę, klęskę ogłasza się za niebyłe ich skutki zostały zniwelowane namiastką wojny, którą nazywa się rewolucją… (przeł. I. i E. Naganowscy).

Nawet słynnemu pisarzowi niełatwo przyszło publiczne krytykowanie reżimu i ociągał się z tym dość długo. Większości Niemców nie przychodziło to nawet do głowy.

Działo się to w kraju wielkich artystów, pisarzy, uczonych. Do roku 1933 jedna trzecia wszystkich naukowych nagród Nobla trafiła w ręce Niemców. Było to dwa razy więcej niż dla następnych w kolejności Brytyjczyków. Prymat nauki niemieckiej był zupełnie bezsporny. Prawdopodobnie tak czy inaczej nie udałoby się im zachować tej dominującej pozycji, nadchodziła bowiem era Stanów Zjednoczonych, nadeszłaby jednak później i nie w takiej skali, gdyby Niemcy sami nie amputowali sobie głowy. Wśród uczonych wygnanych czy w jakiś sposób wypchniętych z Niemiec było siedmiu noblistów, dwudziestu dalszych otrzymało tę nagrodę w przyszłości. Do tego doszły tysiące mniej znanych, lecz wspaniałych badaczy, przeważnie Żydów, choć nie zawsze, sytuacje osobiste tych ludzi były bardzo różne. Chyba nawet ci, co zostali w Niemczech i udawali, że nic się nie stało, jak Max Planck, nie rozumieli, że to już jest koniec i ich nauka nigdy się z tego nie podniesie. Była w tym okrutna asymetria: niemieccy Żydzi w większości czuli się Niemcami i nie wyobrażali sobie życia w innym kraju (Einstein był tu wyjątkiem), ich „czyści rasowo” koledzy na ogół nie widzieli w tym exodusie nic zatrważającego, nawet jeśli prywatnie było im żal dotychczasowych kolegów czy nawet przyjaciół. Byli mentalnie gotowi na jakąś formę rozprawy z Żydami i „rozwiązania problemu żydowskiego”. Poglądy tego rodzaju były popularne w wielu krajach, u nas np. atakowano Tuwima, że nie umie pisać po polsku i w jego wierszach słychać rzekomo rasową obcość.

J. Schmidhuber zrobił wykresy ukazujące, jak wielka nauka, reprezentowana tu przez noblistów, przenosiła się za ocean (wykresy są kumulatywne, czyli podsumowują cały XX wiek aż do danego roku).

sci630

Widać, ile znaczy dobra tradycja i jak trudno ją zastąpić nawet znacznymi nakładami finansowymi. Amerykanie przygotowywali grunt pod swoje sukcesy już w XIX wieku, w okresie międzywojennym mieli znakomitych eksperymentatorów, w latach trzydziestych transatlantykami napłynęły nowe idee.

Także język angielski zaczął dominować w nauce stosunkowo niedawno – w co dziś trudno uwierzyć. Oczywiście, do jego dominacji przyczynili się także Anglicy, których rola wcale się nie zmniejszyła, mimo że stracili w tym czasie imperium.

scilang630

Nie mam rzecz jasna dowodów, ale podejrzewam, że bez nazistowskiego szaleństwa i II wojny światowej, którą wywołali niesprowokowani, Niemcy odgrywaliby dziś znacznie większą rolę na wszystkich polach od gospodarki po kulturę i naukę. Gdyby tylko potrafili być nieco bardziej racjonalni i gdyby nie rządziły nimi resentymenty…

Co Einstein sądził o Hitlerze

Jedna myśl nt. „Czy naród można sobie amputować głowę? Przykład Niemiec (1933-1945)

  1. ,,Oglądając stare filmy z przemówieniami Hitlera, trudno pojąć, co Niemcy widzieli w tym chudym, miotającym się i wrzeszczącym histerycznie człowieczku.” Też tak czasem myślę potem patrzę na Jarosława K. albo na Krystynę P. i zaczynam się bać.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s