Albert Einstein: Motywy badań naukowych (1918)

Jest to tekst wystąpienia Einsteina z okazji sześćdziesiątych urodzin Maksa Plancka.

Einstein wylicza motywy, które skłaniają ludzi do zajmowania się nauką. Najważniejsi są ci, którzy nie uprawiają jej z ambicji ani dla kariery, lecz z głębokiej potrzeby. Być może dlatego, że chcą w ten sposób uciec od głupoty, jaką wytwarza każde życie zbiorowe, niemal tak naturalnie jak pszczoły produkują miód. Potrzeba zrozumienia świata jest powszechna, zwykle jednak niezbyt głęboka. Tylko nieliczni gotowi są poświęcić dla niej istotną część własnego życia. Brzmi to szalenie idealistycznie, ale w ustach Einsteina jest przekonujące. Nie miał on wysokiego mniemania o środowiskach akademickich. Kiedy został profesorem nadzwyczajnym – co było pierwszym jego płatnym stanowiskiem uniwersyteckim, napisał do przyjaciela: „też zostałem oficjalnym członkiem gildii k… (Gilde der Huren)”. Przedtem, aż do trzydziestego roku życia zajmował się fizyką po godzinach pracy w biurze patentowym. Te lata ukształtowały go na całe życie i umocniły w poczuciu niezależności. Zresztą po kilku latach przeprowadził się do Berlina, gdzie został członkiem Pruskiej Akademii Nauk. Najbardziej go pociągało w tym stanowisku, że nie będzie musiał uczyć. Brał bardzo niewielki udział w życiu akademickim, nigdy go nie interesowały gry koterii i drobne intrygi. Zastanawiam się czasem, jakby wyglądała jego kariera w dzisiejszych warunkach. Wcale nie jestem pewien, czy nie musiałby szukać biura patentowego. Był radykalnym buntownikiem, a tego żaden uporządkowany system nie toleruje.

Jeszcze jedna rzecz w tym tekście: przekonanie, że nauki ścisłe nie są żadną umową społeczną ani konwencją, ani dowolnym konstruktem umysłu. Jeden z najgłupszych argumentów, jaki słyszałem (podczas pewnej uczonej debaty), brzmiał: teorie naukowe przychodzą i odchodzą, nie są więc niczym ważnym, szkoda na nie czasu. Niektórzy filozofowie uzasadniają w ten sposób niedostatki swego wykształcenia naukowego. Mój pogląd jest dokładnie odwrotny: nauka (science) to najlepsze, co się udało cywilizacji Zachodu i może jedyna dziedzina, w której ludzkość dokonuje postępów. Fakt, że matematyka potrafi tak dokładnie przybliżać rzeczywistość fizyczną, jest nadal swego rodzaju cudem, choć już Platon sądził, że znalazł rozwiązanie tego problemu.

Ostatnie zdanie Einsteina odnosi się raczej do jego własnego programu badawczego: od początku chciał ujednolicić fizykę, obie teorie względności i badania kwantowe miały być krokami w tym właśnie kierunku.

Poniżej cały tekst wg A. Einstein, Mój obraz świata, [przeł. J. Maliniak], Wydawnictwo M. Fruchtmana, Warszawa 1935. Pierwsze zdanie oryginału nawiązuje do J 14,2, Einstein czytywał Pismo św., nie tylko zresztą Stary Testament. „W świątyni nauki jest wiele mieszkań. Rozmaici też do niej przychodzą ludzie i rozmaite są popędy duszy, które ich do niej sprowadzają”.

1

23456

Jedna myśl nt. „Albert Einstein: Motywy badań naukowych (1918)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s