Charles Darwin, cień ojca i podróż brygiem Beagle (1831)

„Nic cię nie obchodzi poza strzelaniem, psami i łapaniem szczurów, wstyd przyniesiesz sobie i całej rodzinie” (przeł. S. Skowron) – powiedział kiedyś synowi w chwili gniewu doktor Robert Darwin. Robert Darwin wychowywał samotnie gromadkę swoich dzieci i był człowiekiem dość apodyktycznym, nie mówiąc już o tym, że samą swą posturą – miał niemal 190 cm wzrostu i ważył ponad 150 kg – robił wrażenie na każdym.

sy0911

Jego dwudziestodwuletni syn był młodzieńcem raczej dość lekkomyślnym, poważnie traktował w życiu tylko dwie rzeczy: swoją kolekcję chrząszczy i jesienny sezon myśliwski, w którym zabijał niezliczone kuropatwy, zające, króliki – i wszystko to z pedantyczną dokładnością zapisywał. Miał za sobą nieudany pobyt w Edynburgu, gdzie miał się uczyć na lekarza, ale widok sekcji zwłok, a także operacji przeprowadzanej na dziecku (nie było jeszcze chloroformu do znieczulania pacjentów) sprawił, że przestał zajmować się medycyną. Najchętniej włóczył się po wybrzeżu, zbierając różne okazy zwierząt morskich, albo uczył się wypychać ptaki. Zdał sobie także sprawę, że jego ojciec jest bogaty, więc pewnie nie będzie musiał pracować zawodowo – wtedy już całkiem stracił zapał do medycyny.

574px-Charles_Darwin_by_G._Richmond

Robert Darwin nie dawał jednak tak łatwo za wygraną. Postanowił, że Charles zostanie pastorem. Zainteresowany niezbyt się temu pomysłowi sprzeciwiał: jako pastor wiejski nadal mógłby polować i zbierać chrząszcze. Zaczął studiować w Christ’s College w Cambridge, co było o tyle przyjemne, że do swych ulubionych zajęć dołączył teraz wesołe kolacje z przyjaciółmi (na koniec ostatniego roku pobytu jego długi wynosiły ponad 200 funtów – robotnik wykwalifikowany zarabiał wówczas rocznie 50 funtów). W trzecim roku studiów, dzięki nadzwyczajnej mobilizacji, znanej niemal wszystkim studentom, w ostatniej chwili zdołał nadrobić zaległości i zdał egzaminy. Najważniejszym jednak rezultatem studiów było zetknięcie z profesorem botaniki Henslowem, którego wykładów słuchał i z którym chodził na wycieczki przyrodnicze. Latem 1831 roku Henslow przekazał mu propozycję podróży dookoła świata na małym okręcie Beagle w charakterze gentlemana-przyrodnika. Admiralicji chodziło o mapy wybrzeży Ziemi Ognistej. Kapitanowi statku o towarzysza podróży z tej samej sfery. W czasie robienia map można było zbierać okazy przyrodnicze. Koszty podróży należało pokryć samemu.
Robert Darwin z początku nie chciał o niczym słyszeć. Wysunął całą listę obiekcji, które jego syn streścił następująco:

  1. Zaszkodzi to mojej reputacji jako przyszłego duchownego.
  2. Pomysł jest szalony.
  3. Musieli proponować stanowisko przyrodnika wielu innym osobom, zanim zwrócili się do mnie.
  4. A ponieważ nikt na razie się nie zgodził, muszą być poważne zastrzeżenia albo co do statku, albo co do całej ekspedycji.
  5. Nigdy później nie podejmę osiadłego, uporządkowanego życia.
  6. Będę miał niewygodne warunki podróży.
  7. Jest to kolejna chęć zmiany zawodu.
  8. Będzie to zupełnie bezużyteczne przedsięwzięcie. (przeł. H. Pawlikowska-Gannon, w: M. White, J. Gribbin, Darwin, Warszawa 1998).

Charles nie miał bynajmniej zamiaru się buntować przeciwko ojcu, zwłaszcza że bez niego nie dałby sobie rady finansowo. Zależało mu jednak na podróży, marzył od dawna o wyprawie do egzotycznych krajów. Przekonał więc do pomysłu swego wuja Josiaha Wedgwooda, z którym łączyły go zamiłowania myśliwskie. Robert Darwin pod wpływem Wedgwooda zmienił zdanie, co go zresztą kosztowało sporo pieniędzy.
Jak wiele zależy w życiu od jednej decyzji? Czy bez podróży na Beagle Charles Darwin stałby się uczonym, jakiego znamy? Najprawdopodobniej nie, chociaż jego zainteresowania przyrodnicze stawały się coraz poważniejsze i może jednak nie zostałby wiejskim pastorem. Z pewnością nie zyskałby pozycji naukowej, jaką miał po tej podróży. Nie miałby także wielu przemyśleń, obserwacji, a także – last but not least – pewności siebie koniecznej do każdej naprawdę śmiałej pracy. Mówi się wprawdzie, że idea ewolucji krążyła po Europie, ale nikt jej tak nie rozbudował jak Darwin, a ostatecznie to szczegóły są w nauce wszystkim, same pomysły nie wystarczą.
Nb. był rzeczywiście ktoś, komu najpierw zaproponowano tę podróż, odmówił i potem bardzo tego żałował, słysząc, jak bardzo fetowany jest Darwin.

Reklamy

2 myśli nt. „Charles Darwin, cień ojca i podróż brygiem Beagle (1831)

    • Nazywał się Leonard Jenyns, Darwin po powrocie prosił go o opisanie okazów ryb zebranych w podróży. Także profesor Darwina z Cambridge Henslow zastanawiał się, czy nie popłynąć – był żonaty, więc trudniej mu się było zdecydować.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s