William Crookes i duch Katie King (ok. 1874)

Powiedz mi, w co wierzysz, a powiem ci, kim jesteś. Najważniejszą może cechą porządnej nauki jest względna niezależność jej wyników od tego, w co wierzą poszczególni uczeni. Jako ludzie wszyscy utkani jesteśmy z różnych wiar, przekonań, przesądów i bynajmniej nie pragniemy być obiektywni. Uczeni nie są mądrzejsi od innych, mylą się może nawet częściej – bo skłonni są myśleć ryzykownie i iść za „nierozsądnymi” pomysłami.

Koniec wieku XIX i początek XX były epoką wiary w spirytyzm. Była to materialistyczna wersja tego, co obiecują religie: nie umieramy całkiem, zostaje po nas dusza, która snuje się tu i ówdzie, i można ją przywołać. „Odkryciem” owej epoki było, że można z duszami komunikować się za pomocą swoistego telegrafu, a nawet można takie zjawy uwiecznić za pomocą fotografii – techniki zupełnie przecież obiektywnej. W spirytyzm wierzyli pisarze jak Arthur Conan Doyle, jak na ironię twórca postaci Sherlocka Holmesa, detektywa kierującego się wyłącznie zimną i nieubłaganą logiką faktów. Miał też zwolenników wśród uczonych, jak ewolucjonista Alfred Russell Wallace i William Crookes, wybitny chemik i fizyk, który nas tu interesuje.

Crookes jest odkrywcą pierwiastka, któremu nadał nazwę tal – od greckiego thallos, czyli pęd, łodyga: chodziło o to, że pierwiastek ten ma zieloną linię widmową. Był rok 1861, analiza widmowa była techniką zupełnie nową. Prowadził też eksperymenty z rurkami Crookesa, szklanymi rurkami z resztką powietrza i dwiema zatopionymi elektrodami. W rurkach Crookesa mamy do czynienia ze strumieniem elektronów wybiegających prostoliniowo z katody. Mogą one rzucać cień, jak na fotografii – elektrony uderzające w szkło powleczone siarczkiem cynku wzbudzają świecenie.

Crookes-maltese-tube

Były to ważne doświadczenia, prowadzące z czasem do odkrycia elektronu (J. J. Thomson), a także niewidzialnych promieni (W. Röntgen), świecenie tego rodzaju wykorzystywano później w monitorach i telewizorach itd. itp. Crookes otrzymał tytuł szlachecki i Order Zasługi, był przewodniczącym różnych naukowych towarzystw, w tym Towarzystwa Królewskiego. I od początku wierzył w duchy. Wyobrażał sobie np. obecność swoich bliskich w pewnych chwilach – każdy pewnie przeżywał coś podobnego. Ponieważ jednak Crookes był uczonym, postanowił zbadać także i ten obszar zjawisk w sposób doświadczalny. Eksperymenty prowadził we własnym domu. Jego medium była młoda nastoletnia dziewczynka, Florence Cook. Przywoływała ona ducha niejakiej Katie Holmes, który pozwalał się nawet mierzyć i ważyć, choć rozmiary jego były płynne, zależnie od ilości ektoplazmy wygenerowanej przez Florence. Działo się to w półmroku albo i mroku, w obecności zaproszonych gości.

ss-08

Widzimy tu uczonego razem z duchem Katie Holmes na wspólnej fotografii. Crookes opisywał też inne niezwykłe zdarzenia, jak gra na akordeonie trzymanym jedną ręką przez medium – z drugiej strony współpracował duch. Pojawienia się duchów mają bogatą dokumentację fotograficzną.

Photographs-of-Spirits-1

Fotografię tę wykonał już w XX wieku William Hope. Także jego autorstwa jest poniższa scena z seansu spirytystycznego, w którym lewituje stolik. Zdjęcie wykonano ok. 1920 roku.
Photographs-of-Spirits-12

A tak wyglądał psychograf Hudsona Tuttle’a z lat osiemdziesiątych wieku XIX. Uczestnicy seansu trzymali na nim dłonie i urządzenie pokazywało kolejne litery tekstu. Prawdziwy telegraf dla duchów.

TuttleLarge

Złośliwi twierdzą, że Crookes miał romans z piętnastoletnią Cook. Pewne jest w każdym razie, że duchy nie wytrzymały oświetlenia elektrycznego i schowały się głębiej.

Więcej fotografii duchów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s