Markiza du Châtelet i doktor Frankenstein, ok. 1745

Na portrecie pędzla Marianne Loir widzimy markizę w błękitnej sukni koloru bleu de Berlin (inaczej błękit pruski). Dotąd błękit zarezerwowany był dla królów Francji albo (w średniowieczu) na szaty Dziewicy Maryi. W chwili namalowania portretu kolor ten wchodził właśnie w modę. Markiza trzyma w prawej ręce cyrkiel – symbol matematyki, w lewej biały goździk – symbol wierności i pasji, dwóch cech jej ognistego temperamentu. Astrolabium i papiery na stole dyskretnie przypominają o jej pracach naukowych. Dobiega w tym momencie czterdziestki. Jest autorką podręcznika fizyki, będącego zarazem wprowadzeniem do filozofii. Tłumaczy na francuski Zasady matematyczne filozofii przyrody Isaaca Newtona (pierwszy polski przekład ukazał się zaledwie kilka lat temu, nie mieliśmy, niestety, markizy du Châtelet). Ta zdrowa i silna kobieta ma przed sobą już tylko kilka lat życia – zajdzie pechowo w późną ciążę i umrze w połogu w roku 1749.

006-Emilieenrobebleue

(Portret z Musée des Beaux-Arts de Bordeaux)

Umarła przedwcześnie, ledwie zdążyła dokończyć swój przekład Newtona. A przecież późno odnalazła swoje intelektualne powołanie. Nie było wówczas w zwyczaju kształcić córki, zazwyczaj wystarczyć musiała nauka pisania, czytania, robótek i chrześcijańskich obyczajów, prowadzona w jakimś klasztorze przez zakonnice ignorantki. Ogładzonymi ignorantami byli także ludzie światowi, choć wypadało bywać w operze czy znać nowości literackie. Jednak od czytania romansów, a nawet Wergiliusza czy Tassa, do Newtona droga jest jeszcze daleka. Émilie Gabrielle du Châtelet przebyła ją dość szybko. Długo nie wiedziała, że ma jakiś konkretny talent. „Jestem przekonana, że wiele kobiet albo nie zna swoich uzdolnień za sprawą marnej edukacji, albo zagrzebuje je z powodu przesądów i braku śmiałości ducha. W poglądzie tym utwierdzają mnie moje własne doświadczenia. Przypadek sprawił, że poznałam ludzi uczonych, którzy się ze mną zaprzyjaźnili, i spostrzegłam z ogromnym zdumieniem, że cenią sobie moje zdanie. Zaczęłam powoli wierzyć, że jestem istotą myślącą. Zrazu jednak tylko to przeczuwałam – światowe rozrywki, do których, jak sądziłam, zostałam stworzona, pochłaniały cały mój czas i całą duszę; naprawdę w to uwierzyłam, dopiero w wieku, gdy jest jeszcze wprawdzie czas na rozsądek, ale nie ma go już na zdobywanie nowych talentów. Refleksja ta nie zniechęciła mnie jednak, stwierdziłam, że jestem szczęśliwa, iż porzuciłam w samym środku tę pogoń za rzeczami błahymi, która większości kobiet zajmuje całe życie (…)”. I nie tylko kobiet – dodajmy.

584px-Dippel

A teraz o Frankensteinie. Naprawdę nazywał się Johann Konrad Dippel (1673-1734), urodzony na zamku Frankenstein nad Renem. Był teologiem, alchemikiem i lekarzem. O pokolenie młodszy od Newtona, jest karykaturą angielskiego uczonego: tak samo namiętnie wierzył w drugie przyjście Chrystusa, z zapałem praktykował alchemię i anatomię. Nie był tylko obdarzony matematycznym geniuszem profesora katedry Lucasa w Cambridge i miał, jak się zdaje nadmiernie entuzjastyczny i łatwowierny stosunek do badań przyrodniczych. Opowiadano, że prowadził jakieś doświadczenia na ciałach zwierząt, poszukiwał tajemnicy życia. Mógł być prototypem tytułowego bohatera powieści grozy Mary Shelley. A z markizą du Châtelet łączy go barwnik sukni: to on miał pierwszy odkryć ów barwnik, który stopniowo się rozpowszechnił i zdobił nie tylko suknie dam, ale i mundury armii pruskiej – stąd jego nazwa błękit pruski.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s