Kuszenie księżnej Karoliny

Wilhelmina Karolina von Brandenburg-Ansbach była córką władcy niewielkiego księstwa Ansbachu, wchodzącego w skład Cesarstwa. Dzieciństwo miała raczej smutne, najpierw umarł na ospę jej ojciec, potem matka wyszła powtórnie za mąż za wysoko urodzonego brutala, który żył w związku ze swą przyrodnią siostrą i groził śmiercią żonie oraz jej dzieciom. Dwa lata później ojczym Karoliny i jego kochanka niemal jednocześnie zmarli, także na ospę. Niedługo później umarła jej matka i sierota trafiła na dwór pruski w Berlinie pod opiekę Fryderyka I i jego żony, Zofii Szarlotty.

W Berlinie inteligentna i urodziwa Karolina nabrała nie tylko ogłady, lecz zaczęła też prędko nadrabiać braki w wykształceniu. Zetknęła się tam z Wilhelmem Gottfriedem Leibnizem, który utrzymywał bliskie stosunki z Zofią Szarlottą i jej matką Zofią.

Caroline_Wilhelmina_of_Brandenburg-Ansbach_by_Sir_Godfrey_Kneller kadr1

Fragment portretu Karoliny jako księżnej Walii pędzla Godfreya

Leibniz, stary kawaler, uwielbiał towarzystwo, a zwłaszcza towarzystwo kobiet. Było to upodobanie na tyle niezwykłe, że wspomniał o nim nawet Fontenelle w oficjalnej eulogii, napisanej po śmierci niemieckiego polihistora. Filozof nie miał w sobie nic z zasuszonego profesora, był dowcipny i kurtuazyjny, nie znaczy to jednak wcale, że toczył puste i błahe konwersacje salonowe. Potrafił opowiadać o tysiącu rzeczy, na których się znał i którymi się zajmował, filozofii nie wyłączając. Kobiety w naturalny sposób były partnerkami do takich rozmów, gdyż, jak ujął to jeden z historyków, ówczesne dwory cechował „skrajny dymorfizm kulturowy”: mężczyźni zajmowali się wyłącznie polowaniami, wojskiem i polityką. W ten sposób sztuka, literatura i wszelkie zajęcia umysłowe stawały się domeną kobiet. Niektóre z nich interesowały się nawet naukami przyrodniczymi, filozofią i teologią. Leibniz sądził, że „ich ciekawość i subtelność mogłaby być bardziej użyteczna dla rodzaju ludzkiego i lepiej głosić chwałę Bożą, niż wszystkie plany zdobywców, gdy ci wprowadzają tylko zamęt i zniszczenie”.

W roku 1704 Karolina stała się przedmiotem szczególnych zabiegów. Miała 21 lat i dzięki znakomitemu pochodzeniu zaczęto interesować się jej zamążpójściem. Pretendował do jej ręki arcyksiążę Karol Austriacki, brat przyszłego cesarza Austrii. Przeszkodą było luterańskie wyznanie Karoliny, przysłano więc uczonego jezuitę, ojca Ferdinanda Orbana, aby nawrócił ją na katolicyzm. Ojciec Orban przychodził dyskutować z Karoliną, przekonywał, naciskał, wynajdywał argumenty. Dziewczyna raz mówiła „tak”, innym razem „nie”, prowadzili długie i wyczerpujące seanse z tekstem Biblii w ręku. Ostatecznie jednak Karolina stwierdziła, że wyznania nie zmieni i basta. Ojciec Orban długo jeszcze zasypywał ją listami, lecz z konwersji (i z małżeństwa) nic nie wyszło. Stawka matrymonialna była wysoka: arcyksiążę Karol był kandydatem do tronu Hiszpanii i z czasem został cesarzem. Wśród książąt protestanckich Karolina stała się dzięki tej odmowie niezwykle popularna, trafiła nawet na karty powieści.

Wyszła za mąż za Jerzego Augusta, syna elektora Hanoweru. Niebawem elektor w wieku pięćdziesięciu czterech lat został królem Anglii Jerzym I, a tym samym jego syn i synowa zostali księciem i księżną Walii. I tu odegrało rolę przywiązanie do protestantyzmu, bo choć Jerzy I był bardzo dalekim krewnym zmarłej królowej Anglii, Anny, to jednak wszyscy pozostali (w liczbie kilkudziesięciu!) jako katolicy nie wchodzili w grę. Anglią nie mógł rządzić katolik, tak postanowił parlament.

Księżna Karolina przeniosła się wraz z całym dworem do Anglii, w Hanowerze został tylko samotny Gottfried Leibniz, któremu król zabronił podążyć za sobą. Leibniz miał najpierw ukończyć dzieło historyczne poświęcone domowi hanowerskiemu. Filozof starał się o stanowisko oficjalnego historyka Wielkiej Brytanii, ale król nie zamierzał antagonizować nowych poddanych nominacją cudzoziemca. Co więcej, Leibniz pozostawał wówczas w ostrym sporze z Isaakiem Newtonem na temat odkrycia rachunku różniczkowego i całkowego, był więc dla angielskich kół naukowych persona non grata.

Stary filozof musiał pogodzić się także i z tym, że jedyna życzliwa mu osoba na dworze angielskim – księżna Karolina, dostała się w orbitę Newtona i jego uczniów. Dawna czytelniczka Teodycei, dyskutowała teraz godzinami z Samuelem Clarke’iem, oglądała pokazy eksperymentów Newtona dotyczących kolorów i istnienia próżni – i czuła się „niemal nawrócona” na jej istnienie. (Był to jeden z licznych punktów spornych między wizją Newtona planet poruszających się w pustej przestrzeni niebios, a Leibniza, który utrzymywał, iż próżnia jest niemożliwa.) Leibniz postanowił walczyć o duszę księżnej Karoliny, postarał się ją ostrzec przed niebezpiecznymi poglądami Anglików. Pisał: „Wielu uważa dusze za cielesne, jeszcze inni za cielesnego mają samego Boga. (…) Pan Newton i jego stronnicy mają jeszcze jedno nader zabawne mniemanie o dziele Bożym. Wedle nich Bóg potrzebuje nakręcać od czasu do czasu swój zegar. W przeciwnym razie ustałoby jego działanie. Nie był bowiem na tyle przezorny, aby nadać mu ruch wieczny. (…) Moim zdaniem, siła i energia pozostają w tej machinie zawsze te same i tylko przechodzą z materii na materię zgodnie z prawami natury i z pięknym, ustanowionym wprzód porządkiem” (G.W. Leibniz, Wyznanie wiary filozofa, przeł. S. Cichowicz i H. Krzeczkowski, PWN, Warszawa 1969, s. 321). Karolina przekazała pismo Samuelowi Clarke’owi, ten zaś na nie odpisał. Wiemy dziś, że Clarke uzgadniał swe argumenty z Newtonem, tak że w istocie ścierali się tu Leibniz z Newtonem. Tak rozpoczęła się jedna z najsławniejszych debat w filozofii, prowadzona w formie listów między Clarke’iem a Leibnizem, kierowanych na ręce księżny, która miała być kimś w rodzaju arbitra. Anglik twierdził, że księżna znała z góry wiele argumentów Leibniza. Ostatecznie polemika pozostała nierozstrzygnięta i niezakończona, piąta odpowiedź Clarke’a nie doczekała się riposty, gdyż Gottfried Leibniz zmarł. Na pogrzebie największego filozofa Niemiec nie pojawił się ani król Jerzy I, który przebywał wówczas w ojczyźnie, ani nikt z jego dworu (Karolina została w Anglii).

Więcej o tym fundamentalnym sporze Leibniza z Newtonem na temat funkcjonowania świata:

http://www.toya.net.pl/~jerzykierul/Newton/31.htm

Korzystałem m.in. z pracy Gregory’ego Browna, Leibniz’s Endgame and the Ladies of the Courts, „Journal of the History of Ideas”, t. 65 (2004), s. 75-100.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s