Czy jesteśmy sami we wszechświecie?

„Nikt nas nie kocha, nawet galaktyki od nas uciekają” – mawiał kiedyś mój przyjaciel. Był to taki relatywistyczny żart, bo wiemy, że obserwator w odległej galaktyce widziałby średnio biorąc taki sam obraz uciekających „od niego” kosmicznych obiektów. Czy rzeczywiście jesteśmy osamotnieni we wszechświecie? Dotychczasowe próby wykrycia sygnałów pochodzących od innych cywilizacji zakończyły się fiaskiem, że nie wspomnę o UFO. Nigdy też nie udało się zaobserwować w kosmosie czegoś nienaturalnego, co wyglądałoby na dzieło świadomej inżynierii. Jeśli obcy istnieją, to są raczej dyskretni. Choć z drugiej strony, czy chciałoby się im wysyłać do nas depesze i o czym moglibyśmy dialogować z cywilizacją naukową istniejącą choćby marne 10 000 lat, skoro nasza cywilizacja naukowa liczy sobie ledwie kilkaset lat? Być może zresztą nie ma tak starych cywilizacji. Stanisław Lem zaproponował kiedyś „metodę klucza a posteriori” w szukaniu cywilizacji, które posiadły sztukę rozbijania atomu. Trzeba mianowicie pilnie wypatrywać, czy gdzieś nie pojawia się efektowny rozbłysk, kończący właśnie istnienie takiej cywilizacji. Pisał to w okresie zimnej wojny, kiedy zagrożenie konfliktem jądrowym było odczuwane jako coś zgoła niefantastycznego.
W każdym razie milczenie wszechświata jest faktem. Albo nikt się nami nie interesuje, albo nikogo tam nie ma. Ta druga ewentualność wcale nie jest wykluczona, wiemy, ile nieprawdopodobnych kroków musiała wykonać ewolucja, aby nas stworzyć. Siedem milionów lat temu żył nasz wspólny z szympansami przodek. Nawet wtedy nie było oczywiste, że powstanie człowiek rozumny, mogliśmy skończyć jako nieco inne małpy. Gdyby nas nie było, szympansy z całą pewnością nie posiadłyby Ziemi i nie uczyniły jej sobie poddaną. Wyjątkowość człowieka byłaby oczywiście świetną wiadomością dla teologów i humanistów (jak to sama nazwa wskazuje). Już w XVII wieku, po teleskopowych odkryciach Galileusza przedstawiciele Kościoła katolickiego oburzali się, że skoro inne planety przypominałyby Ziemię, to co z prawdą Ewangelii i zbawczą misją Jezusa Chrystusa? Przecież dał on się ukrzyżować, aby odkupić grzechy Ziemian, a nie Marsjan. Miałby być jakimś kosmicznym komiwojażerem, roznoszącym Dobrą Nowinę? Humaniści jeszcze mocniej mogliby się utwierdzić w swej samowystarczalności: nie trzeba się uczyć matematyki, fizyki, biologii, świat człowieka jest nieredukowalny do żadnych nauk, nie jest tylko jednym z przykładów cywilizacji, a więc pogrążenie się w gatunkowym narcyzmie i stadnych rytuałach jest wyborem jedynie słusznym. Prawdziwe życie toczy się na wernisażach i na Pudelku, a reszta „to astronomów rzecz, niech sobie plotą”.
Pewnie większość naukowców nie chciałaby utwierdzać ludzi w poczuciu gatunkowej pychy. Ale możliwość, że jesteśmy jedyną cywilizacją co najmniej w bardzo wielkim obszarze Galaktyki, powinna być poważnie brana pod uwagę. W latach zimnej wojny modna była w kosmologii teoria stanu stacjonarnego (to jeden z jej zwolenników, Fred Hoyle, ukuł dla teorii przeciwnej komiksowe określenie „Wielki Wybuch” – miało ono tę koncepcję ośmieszać). Wielu uczonym teoria stanu stacjonarnego podobała się wówczas dlatego, że wszechświat nie miał w niej początku – a więc jego obraz, jaki wyłaniał się z badań, był jak najdalszy od biblijnego stworzenia świata. Dziś wiemy, że Hoyle i jego koledzy nie mieli racji. Trudno pewnie uwolnić się od rozmaitych prekoncepcji, pozytywnych i negatywnych, historia i kultura obarcza nas różnymi skojarzeniami i nie mamy na to wpływu. Jednak gdyby nawet się okazało, że (prawdopodobnie) jesteśmy sami we wszechświecie, to przecież nie miałoby to nic wspólnego z Księgą Rodzaju

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s