Krzysztof Michalski, Płomień wieczności: Eseje o myślach Fryderyka Nietzschego

Czytam Płomień wieczności Krzysztofa Michalskiego. Od lat wybierałem się przeczytać jego książkę o Heideggerze, ale jakoś nic z tego nie wychodziło. Liberał ma wiele powodów, by Heideggera niezbyt lubić. Wierzę też, że współczesna cywilizacja Zachodu znacznie więcej znalazła i wynalazła, niż straciła i zagubiła. Co innego Nietzsche, olśniewający pisarz i aforysta, a przy tym ktoś przeżywający własną filozofię. Bo filozofia z nurtu sokratejskiego musi być przeżywana, a nie tylko nauczana ex cathedra czy podczas niespiesznych spacerów po wygracowanych ścieżkach.

„Możemy pojąć tylko świat, który sami zrobiliśmy” (Nietzsche). I możemy pojąć tylko świat, również mentalny, który sami przeżyliśmy na nowo. Krzysztof Michalski bez wątpienia głęboko przeżywał myśli Nietzschego, dostrzegał, jak w Nietzschem, ale i w jego interpretatorze, Michalskim, zbiegają się ważne wątki europejskiej kultury, ale i naszej, każdego z osobna, egzystencji: przemijającej, a jednak wciąż zwróconej ku wieczności – która przecież jest czymś innym i ważniejszym niż tylko bezterminowym pobytem dla wybranych w łagodnym klimacie, z dala od burz i wstrząsów.

Pisze Michalski: „By żyć, przybieramy tę czy inną postać, obrastamy w cechy, charaktery, instytucje, otorbiamy się światem, faktami, twardą rzeczywistością. Z nieufnością patrzymy na czas. Nietzsche chce nam pokazać, za pomocą metafor silniejszych niż każda ich interpretacja, że nie jest to ostateczna rzeczywistość. Życie, opowiada Nietzsche, kryje w sobie także absolutny niepokój, bodziec w ciele, co nie da się ani usunąć, ani przyswoić: ten niepokój, ów bodziec, to jego istota. Nietzsche chce nam pokazać pochłaniający wszystko pożar. Żar pod chłodną powierzchnią rzeczy. Chce nas nauczyć, jak zamienić w «światło i płomień wszystko, czym jesteśmy, wszystko, co nas dotyczy»”. Tym bodźcem tkwiącym nieusuwalnie w naszym ciele jest perspektywa śmierci, wobec której jesteśmy bezradni, wobec której bezradny był Chrystus konający na krzyżu. „Umiera w głębokim niepokoju, w budzącej trwogę niepewności, w poczuciu samotności i opuszczenia przez wszystkich, także przez swego Boga i Ojca” (Michalski).

Nietzsche, z taką gwałtownością oskarżający chrześcijaństwo, sąsiaduje u Michalskiego z Pascalem, św. Janem Ewangelistą, Ojcami Pustyni i mistykami. Ale także z Shakespeare’em, Emily Dickinson, D.H. Lawrence’em, Céline’em, Emilem Cioranem i Franzem Kafką. Bo śmierć Boga to coś znacznie więcej niż przemądrzała niechęć do obrządków czy wrogość wobec chrześcijaństwa. Bóg dawnych wieków rozmywa nam się w nieskończonej przestrzeni, coraz trudniej uwierzyć, że powtarzanie prostych formuł przeszłości może zbawić nas, tak jak zbawiało naszych przodków. Bóg rozmywa się nie tylko ateuszom, rozrzedza się i przezroczyścieje także tym, którzy owych ateuszy gromią i obrażają, fanatykom i cynikom w równym stopniu. Kultura Zachodu od czasów Nietzschego nie nauczyła się radzić z utratą metafizycznego rdzenia, źródła wszelkiej pewności. Dlatego ważny jest każdy głos autentycznego myśliciela.

„Tamten wieczór, w parku Żeromskiego: bawiliśmy się z Joasią w chowanego, leżałem na wilgotnej ziemi, w krzakach, nie chciałem wyjść. Joasia długo chodziła po alejkach – zapadł mrok – i wołała:«Krzysiu! Krzysiu! Gdzie jesteś?!» Tak dobrze to pamiętam – ale to było kiedyś, już nie jest teraz. (…) Ludzie, zdarzenia, rzeczy wymykają nam się z rąk, uciekają nam ostatecznie, bezpowrotnie; mijają, stają się byłe, stają się przeszłością. Nie potrafimy do nich wrócić: coś przeszkadza. Wszystkie inne przeszkody, inne ściany dają się rozwalić: buldożerem, głową, marzeniem. Ta nie”.

Piękna książka. Piękny człowiek.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s