Księżyc i Robinson Jeffers

Robinson Jeffers, 1957:
Głęboka Rana

Kiedy zbliżyła się gwiazda, potężny przypływ
Wezbrał pod płynną skorupą Ziemi,
Wciąż narastając, kiedy przechodziła w pobliżu. Gwiazda wydarła z Ziemi
Grzbiet wielkiej fali: Księżyc został wydarty
Z basenu Pacyfiku: ów zimny biały kamień, rozświetlający nasze noce.
Pozostała po nim w Ziemi głęboka rana, Pacyfik,
Ze wszystkimi wyspami i okrętami. Kiedy tu stoję na klifie,
Słyszę rozdzieranie na wpół zastygłego bazaltu i granitu, widzę tego ogromnego ptaka,
Jak usiłuje wzbić się ku swojej gwieździe. Lecz gwiazda odpłynęła,
A Księżyc pozostał, zataczając kręgi nad swoim dawnym domem,
Ciągnąc za sobą przypływy, wynędzniały, samotny.

Matematycy i fizycy
Mają swą własną mitologię; poruszają się równolegle do prawdy,
Nie dotykając jej nigdy; ich równania są fałszywe,
Lecz jednak działają. A kiedy pojawi się rażący błąd,
Wymyślają sobie nowe; porzucając teorię fal
W eterze wypełniającym świat na rzecz zakrzywionej przestrzeni.
Jednak to ich równania zbombardowały Hiroszimę.
Piekielna rzecz zadziałała.

Także poeta ma
Swoją własną mitologię. Opowiada, że Księżyc powstał
Z wód oceanu. Opowiada, że Troja została spalona z powodu zabłąkanej
Pięknej kobiety, a jej twarz wprawiła w ruch tysiąc okrętów.
To niezbyt prawdopodobne, chociaż mogło tak być; jednak kościół i państwo
wspierają się na jeszcze bardziej osobliwych i niemożliwych mitach:
Jak ten, że wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi: tylko pomyśl!
I że wędrowny hebrajski poeta o imieniu Jezus
Jest Bogiem całego wszechświata. Tylko pomyśl!

Oryginał angielski i rosyjski przekład

Z poezją Robinsona Jeffersa zetknąłem się dzięki przekładom i komentarzom Czesława Miłosza. Miłosz zafascynowany był autentycznością widzenia i przeżywania świata poety, który spędził większość życia mieszkając w odosobnieniu nad brzegiem Pacyfiku w Big Sur. Widział tam przede wszystkim świat pozaludzki, sceptycznie i nieco wyniośle traktując wojny, które dosłownie i w przenośni toczyła w tym czasie ludzkość. Starał się nie ulegać większości zbiorowych zaślepień. W jakimś sensie Jeffers był poetą religijnym, choć bez Boga – zjawisko chyba nierzadkie u protestantów. Jeffers, podobnie jak np. Ingmar Bergman, wychowywany był przez protestanckiego pastora.
Poezja potrzebuje mitologii. Nieliczne są przykłady wybitnych poetów, którzy nie byliby zanurzeni po czubek głowy w świecie wyłącznie i jedynie ludzkim, w kościele międzyludzkim. Jedną z najcenniejszych wartości nauki jest w moim pojęciu właśnie to, że pozwala wykroczyć poza ograniczenia gatunku, plemienia, stada. Gdyby odwiedzili nas przedstawiciele innej cywilizacji, najłatwiej byłoby się chyba porozumieć w takich kwestiach, jak równania teorii grawitacji Einsteina czy Model Standardowy cząstek, choć może z ich punktu widzenia byłyby to teorie antyczne.
Z wymienionych powodów trudno jest o poezję, która odwołuje się do naukowego obrazu świata. Właściwie od czasów Lukrecjusza niewiele stworzono w tej dziedzinie, a jeśli już coś pisano, to zwykle było to zacne i mierne. Nie dotyczy to z pewnością Jeffersa.
Poeta mówi o możliwości powstania Księżyca, odwołując się, jak sądzę, do teorii powstawania planet Jeansa. Układy planetarne miały powstawać, gdy jakieś dwie gwiazdy znajdą się na tyle blisko siebie, że siły przypływowe odrywają od nich część materii, z której następnie tworzą się planety. Taka koncepcja oznaczała, że powstawanie planet jest rzadkością, Jeans pisał o przypadku takim, jak spotkanie się na pełnym oceanie dwóch statków. Wiemy dziś, że planety powstają dużo częściej i razem z gwiazdami. Więcej, znamy już całe mnóstwo planet, które dawniej były po prostu niemożliwe do wykrycia: bo są ciemne, małe, i zawsze niezwykle blisko oślepiająco jasnej gwiazdy.
Jednak Księżyc rzeczywiście jest częścią Ziemi, oderwaną od zewnętrznych warstw naszej planety przez zderzenie z planetą wielkości Marsa. Pewne szczegóły tego scenariusza opisują Matija Cuk z SETI Institute w Mountain View (Kalifornia) i Sarah Stewart z Harvardu w numerze „Science” z 17 X 2012. Inną możliwość przedstawiła Robin Canup z Southwest Research Institute w Boulder (Kolorado). Byłoby to zderzenie dwóch mniej więcej jednakowych planet. Ilustracja z pracy Canup może stanowić naukowe pendant do wiersza Jeffersa. Księżyc powstałby jakiś czas później z rozproszonej materii, która otacza nowopowstałą Ziemię na ostatnim obrazku.

Nie zgadzam się natomiast z Jeffersem co do fałszywości równań fizyki. Oczywiście nie zawierają one całej prawdy (w tym sensie są „fałszywe”), nie będą jej też nigdy zawierały (a więc są „równoległe”). Jest to jednak najlepsza prawda dostępna nam na Ziemi. I nie wierzę, abyśmy mieli dostęp do jakiejkolwiek innej. Prawda naukowa jest na tyle obiektywna, że moglibyśmy się na jej temat porozumieć z kosmitami, choć zapewne we wszystkich kwestiach nacechowanych kulturowo próby porozumienia kończyłyby się zupełnym fiaskiem.
Co do proroka o imieniu Jezus, zastanawiam się czasem, jakby zareagował, gdyby rzeczywiście pojawił się drugi raz na Ziemi i spotkał dzisiejszych kapłanów swego kultu. Która strona byłaby bardziej wstrząśnięta tym spotkaniem?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s